Wraki

Wraki (zwane również Gratami) to stały element wystroju wielu miejskich podwórek przez cały socjalizm i aż do końca lat dziewięćdziesiątych. W czasach PRL - wobec braku dużych zabawek mechanicznych - porzucone samochody były ulubionymi miejscami zabaw osiedlowej młodzieży. Przynajmniej dopóki dało się w nich kręcić kierownicą.
Mieszkańcy Końskiego Jaru wspominają Syrenę-porywaczkę (zapewne model 104), którą ktoś pozostawił bez ruchu na lokalnym parkingu tak długo, że wkrótce poruszyło to miejscową dzieciarnię. Ta wypchnęła samochód z miejsca, a ponieważ maszyna miała koła i sprawny układ kierowniczy, udało się nowo wybudowanymi podejściami wprowadzić ją na szczyt Kopy Cwila i wykonać kilka szaleńczych zjazdów. Nie wiadomo, jak to się stało, ale nikt przy tym nie zginął ani nie został ranny.
W roli wraków najczęściej występowały właśnie samochody Syrena lub Warszawa, które w latach osiemdziesiątych dożywały swoich dni. Duże i małe Fiaty trafiały się zdecydowanie rzadziej.
W latach dziewięćdziesiątych na ulicach pojawiła się nowa generacja wraków różnych marek. Stojące miesiącami na parkingach auta najczęściej były po prostu kradzione i porzucane. Ot - taki urok fali złodziejstwa początków kapitalizmu.
Wraki (ale nie: graty) zniknęły z parkingów w połowie pierwszej dekady dwudziestego pierwszego wieku, kiedy - wobec zalania Polski falą motoryzacyjnego importu - wolne miejsca parkingowe stały się tak cennym i deficytowym towarem, że mieszkańcy osiedli przestali tolerować wraki latami okupujące parkingi. Wraki trafiły na złomowiska, a graty wyjechały na ulice.

Autor: Maciej Mazur, 2007

Etykietowanie: