Trolejbusy

Trolejbusy - czyli o tym, jak ekologia przegrała z ekonomią. Linię trolejbusową wzdłuż Puławskiej z Dworca Południowego (obecnie Wilanowska) do Piaseczna budowano sześć lat, od 1977 roku. Z punktu widzenia ekologii trolejbusy były znakomite. Nie kopciły, nie truły, nie smrodziły. Z punktu widzenia pasażerów - też same zalety. Kursowały często, średnio co pięć minut a w szczycie nawet co trzy. Nocowały w nieistniejącej już zajezdni w Piasecznie. Początkowo linię obsługiwały wozy produkcji radzieckiej, później także polskie Jelcze, a przez ostatnie trzy lata na Puławskiej spotkać można było arcyciekawe wozy szwajcarskiej firmy Saurer. Nie dość, że zielone, że z przyczepką, to jeszcze jak wiekowe! Jak podaje serwis przegubowiec.com Saurery były wyprodukowane w 1957 roku. Ale co tam ekologia, pasażerowie czy wartości muzealne. Wraz z nastaniem kapitalizmu zwyciężył rachunek ekonomiczny. W 1995 roku utrzymywanie jednej linii trolejbusowej w mieście okazało się kompletnie nieopłacalne. Sprawne pojazdy trafiły do innych miejscowości, zabytki do różnych muzeów, a pasażerowie do zdezelowanych Ikarusów, które linią 709 nieudolnie próbowały zastąpić trajlusie. Jeszcze przez pięć lat nad Puławską wisiała trakcja. Druty i marzenia o powrocie trolejbusów ostatecznie zlikwidowano w 2000 roku. Do dziś pozostały jednak pewne pamiątki. Jeżeli ktoś się dziwi, dlaczego wzdłuż Puławskiej stoją czasem niczemu nie służące słupy przypominające latarnie bez ramienia, to są to właśnie resztki słupów trakcyjnych.

Autor: Maciej Mazur, 2007

Etykietowanie:

Trolejbusy miały jednak wadę

Trolejbusy miały jednak wadę - nieustannie im spadały pobieraki prądu, mimo że miały prostą drogę.

Warto tu wspomnieć, że linię trolejbusową wybudowano niejako w zamian za zlikwidowaną kolej wąskotorową biegną wzdłuż Puławskiej od Dworca Południowego (stąd nazwa) do Piaseczna.