Tajemnice

Każda dzielnica Warszawy ma swoje tajemnice, swoją Strefę 51, swój Trójkąt Bermudzki… albo chociaż jakąś dawno zasypaną piwnicę, w której nie wiadomo co się kryło. Nie inaczej jest na Ursynowie. Niżej kilka ze znanych nam tajemnic czekających na wyjaśnienie.
Przejście podziemne pod Doliną Służewiecką na wysokości Koncertowej. Od wielu lat połowa korytarza jest zamurowana i urządzono w niej magazyn. Zanim jednak postawiono mur, można się było dostać do pomieszczeń ukrytych pod nasypem ulicy. Mamy tam kilka pokoi i węzeł sanitarny. Niewykluczone, że pomieszczenia te miały pełnić funkcje schronu. Świadczyć o tym mogą wywietrzniki, które widoczne są po obu stronach przebiegającej górą arterii. Ale są też hipotezy nieco bardziej pokojowe. W latach siedemdziesiątych przejście zaprojektowano jako elegancką galerię. Wzdłuż ściany powieszono podświetlane gabloty, planowano w nich urządzić ekspozycję podobną do tej z przejścia pod Placem na Rozdrożu. Niewykluczone, że tajemnicze pomieszczenia projektowane były pod publiczną toaletę. Kto widział – ten wie, że w ich układzie można się dopatrzeć dwóch osobnych pomieszczeń na szalety i małego pokoiku dla babci. Babci nigdy jednak nie zatrudniono, przez co już po kilku latach zdobiące przejście gabloty zostały kompletnie zdewastowane. Dzieła obrzydzania tego eleganckiego ongiś miejsca dopełniło wybudowanie magazynu – no ale przy okazji wymurowania ściany, zafundowano nam też tajemnicę. W 2009 roku magazyn przejęło studio prób, gdzie walą w gary i druty szarpią rockmani. Po latach, w pewnym sensie, pierwotny zamysł urządzenia podziemia kulturalnego, się spełnił. Toaleta służy jednak tylko muzykom.

Gucin Gaj na tyłach kościoła Św. Katarzyny. Wejść tam nie sposób, ale rękę z aparatem wsadzić można i wtedy widać mroczne wnętrze. To najprawdziwszy loch wydrążony we wzgórzu pod świątynią. Wejście ukryte jest w zboczu skarpy i zabezpieczone betonową barierą. Legenda głosi, że w lochu na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku spotykali się członkowie Loży Masońskiej. To by się mniej więcej zgadzało i pasowało do romantycznego założenia Gucina. Ale jak było naprawdę? Może to zwykła piwnica na wino, a może część legendarnych lochów łączących najstarszą parafię w Warszawie z kompleksem pałacowym w Wilanowie? Nieco światła na tę tajemnicę rzuciła przeprowadzona w październiku 2004 roku wyprawa eksploracyjna fjk (patrz: Galeria 2004).

Koński Jar - Nutki, przy Kopie Cwila. Piotr Adamczyk - wieloletni mieszkaniec Końskiego Jaru - wspomina, że „w okolicach pomnika jeźdźca na koniu i głazu narzutowego przy Kopie Cwila była piwnica. Pamiętam ją całą zasypaną butelkami i wszelkiej maści śmieciami. Jako pięciolatek próbowałem tam się wczołgać. Lokalizacja to nie więcej niż piętnaście kroków od pomnika w kierunku dawnego sklepu spożywczego przy ulicy Koński Jar 6. O ile się nie mylę, to gdzieś w okolicach Końskiego Jaru 9 była następna.” Podziemne pomieszczenie pamięta też inny nasz czytelnik, Adam Łobatiuk, który dodatkowo sprawdził historię okolic Kopy Cwila. Według ortofotomapy z 1945 roku w tym miejscu stało sporo zabudowań, być może więc piwnica jest pozostałością jednego z nich. Tylko czy jest nadal? Czeka przysypana cienką warstwą ziemi?

I jeszcze raz Koński Jar, tym razem jego północny kraniec. Za blokiem nr 10 stoi - widoczna nawet od ulicy - częściowo przysypana ziemią stara latarnia. Kolejna relacja Piotra Adamczyka: „Pamiętam, że pod ziemią jest zasypana najprawdopodobniej stara stacja transformatorowa lub przekaźnikowa. Pamietam dość dokładnie gruzy, pełno potłuczonego szkła i porcelanowych izolatorów - no i latarnię, którą z chęcią bym uruchomił jako pomnik przemijania.”. Może by rzuciła jakieś światło na tajemnicę skarpy przy Końskim Jarze?

Etykietowanie:

Ta latarnia została zasypana

Ta latarnia została zasypana przy budowie Doliny Sluzewieckiej i jej zjazdu na ursynów. Tam było zwykłe gruzowisko.

Stalowy grzybek i kościół świetej Katarzyny

Stalowy grzybek to jest wentylacja kanału ciepłowniczego równoległego do tych pomieszczeń w przejsciu podziemnym na drugą stronę ulicy. W środku kanału znajduja sie rury z ciepłą wodą. Co ciekawe pamietam też że w przejsciu podziemnym w tych zamurowanych potem pomieszczeniach znajdowały się wentylatory i jakaś tablica rozdzielcza z przełącznikami.Słyszałem że to miał być schron przeciwatomowy połączony z tunelem metra nieopodal ale to bujda bo ten kanał ciepłowniczy raczej blokuje budowę takiego kanału(chyba ze na innym poziomie). Dziwne jest też to że wiekszość przejśc podziemnych na Ursynowie jest wyłożona granitem. Ten materiał do tanich nie należy a ma dobre właściwości odbijające promieniowanie gamma.
Podziemia pod kościołem św.Katarzyny były całkiem ciekawe.Kiedyś dało się tam wejść ale po kilku metrach korytarza dalsza droga była zasypana. Od zawsze mieszkam na Ursynowie i lubie ten specyficzny klimat:-)

Piwnica przy jeźdźcu

Pamiętam tę piwnicę! Przydawała się w trakcie zabaw w wojnę. :-)