Śmietnik

O śmietniki ursynowskie!
Jakże wspaniale wyglądacie na tle śmietników innych warszawskich dzielnic. Nowocześnie zadaszone, betonowo-szare, idealnie prostokątne. Doskonałe w każdym calu. Czy to ręka Marka Budzyńskiego, czy może otaczająca dziś każdy śmietnik zieleń stanowi o wyjątkowości tych miejsc? Może to uspokajająca powtarzalność projektu sprawiała, że wyrzucając śmieci na Końskim Jarze, Stokłosach czy Polinezyjskiej, można było poczuć się jak u siebie pod domem. Może to jednak wspomnienie wyblakłych, pomarańczowych śmieciarek, połykających osiedlowe śmieci raz czy dwa w tygodniu, budzących hałasem tłuczonego szkła mieszkańców całych kwartałów ulic? A może obierki po ziemniakach, które pozostawione na osiedlowej uliczce krzyczały – tu byliśmy, my, warszawscy śmieciarze! Ursynowskie śmietniki to przecież często pierwsze życiowe ośmiotysięczniki – wspiąć się na betonowy dach było nie lada sztuką dla tych, co ledwo odrośli od ziemi. Nagrodą za hart ducha były widoki niezapomniane, niemal po horyzont. Z czasem, jak wiele innych elementów małej architektury, ursynowskie altany traciły swój ponowoczesny sznyt, dostawały się w ręce specjalistów od remontów i racjonalizacji, którym na ręce patrzyli spółdzielczy księgowi. Rzadko trafia się więc już na Ursynowie altana śmietnikowa w swoim oryginalnym, historycznym kształcie. Tym bardziej warto te zachowane odszukać i upamiętnić stosownym wierszem lub fotografią przesłaną do redakcji ursynow.org.pl. Czekamy z utęsknieniem i wypatrujemy materiałów, niczym kosze pracowników MPO po długim weekendzie.

Autor: Michał Myśliński, 2007

Etykietowanie:

Śmietniki

Ach te czasy teraz śmietniki robią w blokach.Co do śmietnika przy Końskim Jarze to kosza do koszykówki już tam niema.

Liaz

Dodam że smieciarki miały swoją osobliwą nazwę: "Ambasada" W latach 80 na skrzyżowaniu Puławskiej i Kormoranów regularnie stał sznureczek Ambasad do skupu butelek, mieli lepsze ceny niż w skupie za megasamem ! :)