Skrót

Chociaż Ursynów i Wilanów sąsiadują ze sobą przez miedzę wyznaczoną Skarpą Wiślaną, dzielnice te przez lata nie doczekały się regularnego i wygodnego połączenia drogowego. Normalny przejazd, zgodny z wymaganiami miejskiej cywilizacji, prowadzi Doliną Służewiecką i Aleją Wilanowską. Aby więc dojechać samochodem z Kabat do Powsina (w linii prostej niecały kilometr) trzeba pokonać piętnastokilometrową trasę okrężną wzdłuż Pól Wilanowskich i Przyczółkową. Życie ma jednak to do siebie, że samo znajduje rozsądne wyjścia z absurdalnych sytuacji. Takim wyjściem są skróty, czyli popularne, acz często nielegalne połączenie Ursynowa z Wilanowem. Skróty prowadzą zboczami Skarpy, przecinającymi je wąwozami i wykrotami.
Najpopularniejszy skrót to wąwóz łączący ulicę Nowoursynowską nad Skarpą i Gąsek u podnóża Skarpy (oficjalna nazwa Skrótu to „ul. Podgrzybka”). Początkowo jako droga gruntowa, w 2002 wyasfaltowany na potrzeby okolicznych mieszkańców. Ci jednak asfaltowego postępu nie docenili - być może dlatego, że władze Ursynowa zapomniały im zapłacić za grunt - i przejazd zablokowali. Dopiero wtedy okazało się, jak ważne dla układu komunikacyjnego całego Ursynowa jest to wąskie nielegalne połączenie, więc urzędnicy szybko sprawę załatwili, a kilka lat później prowizoryczną i dziurawą nawierzchnię zastąpili solidnym asfaltem. Do grudnia 2008 roku skrótem legalnie mogli jeździć tylko mieszkańcy najbliższej okolicy, reszcie drogę blokowały zakazy wjazdu. Próby egzekwowania zakazu przez policję kończyły się zwykle komicznie - funkcjonariusze nie nadążali z łapaniem kierowców. Co jakiś czas policja próbowała jednak organizować obławy, w końcu dała spokój – a drogowcy usunęli regularnie niszczone zakazy wjazdu, zastępując je tabliczkami „droga wewnętrzna”. Co ciekawe, sam Skrót nadal jest nielegalny – jego wilanowska część powstała z naruszeniem prawa i bez wymaganych zezwoleń, więc nadzór wydał nakaz rozbiórki. Nie trzeba dodawać, że nie wyegzekwowany.

Skrót przez Powsin odciążyło zalegalizowanie i wyasfaltowanie drugiej przeprawy przez Skarpę, czyli ulicy Orszady prowadzącej od Imbirowej u góry do Klimczaka (Hlonda) na dole. Przez długie lata była to droga tylko dla odważnych, pełna dziur, wąska i nieoświetlona. Desperaci i właściciele pojazdów terenowych wybierali ją jednak jako alternatywę dla wąskiego gardła w Dolinie Służewieckiej – pokonanie legalnej drogi do Wilanowa w godzinach szczytu zajmuje 20 minut, skrótem przez Orszady – pięć. Pod koniec 2008 roku uliczkę wyasfaltowano, ale nie poszerzono, przez co przejazd może i stał się wygodniejszy, ale nie bezpieczniejszy. Rano i po południu kierowcy ledwo przeciskają się na mijankach, a podjazd pod Skarpę ma szerokość tylko jednego auta. Nieoczekiwane powodzenie utwardzonej drogi zaskoczyło drogowców, którzy postanowili przejazd maksymalnie utrudnić. Postawiono więc wyjątkowo wysokie i szerokie progi zwalniające (nawiązanie do terenowej tradycji uliczki) oraz skomplikowany system bramek ograniczających wysokość pojazdu – choć akurat w przypadku ulicy Orszady najważniejsza wydaje się szerokość. Mimo coraz sprytniejszych sposobów kierowcy nie odpuszczali. Kres kariery uliczki nastąpił jednak niespodziewanie. Po ulewie w czerwcu 2010 osunęła się część Skarpy – właśnie nad Orszady. W obawie przed dalszymi osuwiskami przejazd zamknięto. Początkowo tylko na kilka dni, aby przeprowadzić konieczne badania geologiczne. Geologia ma jednak to do siebie, że nie cierpi pośpiechu i droga do sukcesu nie wiedzie tu na skróty. To i skrót przez Orszady cierpliwie czeka na potwierdzenie wyroku zamykającego go dla samochodów.
No dobrze. A nie można wybudować tak po prostu normalnej ulicy do Wilanowa? Niby można, ale... Gdy są plany, nie ma pieniędzy. Gdy są pieniądze, nie ma pozwoleń. Gdy są pozwolenia, znowu nie ma pieniędzy. Pozostają więc tylko plany. Tak jest w przypadku przedłużenia Ciszewskiego (to plany bardzo odległe) i budowy przejazdu do Powsina przez ulicę Rosnowskiego. Tu już nawet są i plany i możliwości, ale kiedy właśnie Ursynów zabierał się do budowy od góry, od dołu Wilanowowi zabrakło pieniędzy. I bądź tu mądry. Droga do racjonalnego myślenia zdecydowanie prowadzi gdzieś na manowce – a mogłaby przecież sieknąć sobie skrótem i jeździlibyśmy już od dawna w sposób cywilizowany.

Autor: Maciej Mazur, 2009-10

Etykietowanie:

Trochę długie to zaraz

Minęły 4 miesiące a skrót nadal służy. Trochę się koledzy z TVN Warszawa pospieszyli. Drogowcy na szczęście za nimi nie nadążają.