Składnica Harcerska

Choć na Ursynowie rzadko płonie ognisko, a jedyną szumiącą knieją jest Las Kabacki, to właśnie tu, w pawilonie przy Surowieckiego 9, na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych mieścił się cel rajdów nie tylko harcerzy, ale i większości dorastających wraz z Ursynowem chłopaków. Składnica Harcerska. Czego tam nie było! Po wejściu schodami na piętro pawilonu, po prawej od drzwi czekał dział z artykułami harcerskimi – menażki, prymusy, namioty Legionowo (albo chińskie, takie brązowe dwójki nie przepuszczające wody ni powietrza), śpiwory Polsport, finki, latarki i wszystko, co potrzebne na obozie. Oczywiście – wszystko w ramach możliwości gospodarki schyłku socjalizmu. Ale nie było tak źle. W końcu finka to nie wołowe z kością.
Największą atrakcją dla nieumundurowanej części klienteli był jednak dział na wprost od wejścia. Tam czekały półki pełne modeli do sklejania, małych żołnierzyków i kolejek Piko. Wśród modeli, zanim wraz z początkiem kapitalizmu nie pojawiły się zachodnie Esci i Italeri, królowała krajowa produkcja z nieśmiertelnym asortymentem składającym się z Jaka 1M (najprostszy model do sklejania w historii, miał chyba sześć czy siedem części), Łosia, Czapli, oraz Iła 2M3.

Były tam też wspomniane kolejki elektryczne Piko – absolutny hit w czasach, gdy jedną z największych atrakcji turystycznych Warszawy była jeżdżąca po makiecie kolejka w witrynie Składnicy przy Marszałkowskiej. Tu natomiast, na Ursynowie, można sobie było kupić wszystkie potrzebne elementy, aby – przy odrobinie talentu – też sobie taką makietę wyczarować. Piszący te słowa Redaktor takie coś właśnie miał – z kartonowym modelem „Dworzec Zakopane”, drucianymi drzewkami obsypanymi kolorową gąbką udającą liście, metalowym mostkiem i oświetlonym składem kolei NRD. Wszystko wykonane własnoręcznie na płycie pilśniowej z elementów zakupionych w Składnicy na Puszczyka – jedynym kłopotem było znalezienie w M-3 miejsca do trzymania tego cuda. Znalazło się za drzwiami, w pozycji pionowej.
Dość dygresji, wróćmy do konkretów. Wraz z początkiem lat dziewięćdziesiątych Składnica – jak wspomina Krzysztof Stajkowski – rozszerzyła działalność o kopiowanie gier komputerowych na kasetach. To jednak nie pomogło. Jeszcze zanim się skończył wiek dwudziesty, skończyła się Składnica na Puszczyka. Nastała wielka modelarska smuta.
Ale każdy harcerz wie, że jak się w lesie zgubi, to się kiedyś odnajdzie. Nowe wcielenie Składnicy – w ramach oczywiście prywatnej inicjatywy – znalazło się w okrągłym bloku przy KEN 56. Za drzwiami wszystko jak dawniej, tylko jeszcze lepiej. Namioty – choć chińskie – to już nie tylko brązowe, śpiwory do wyboru, finki, latarki, no i te modele oraz – właśnie… Piko! W skali tej, co wtedy (H0), w zestawach startowych z transformatorami i torami, albo na sztuki – wagony, zwrotnice, lokomotywy. I tylko ceny już takie bardziej nowoczesne. Inter City Express kolei niemieckiej to prawie 700 złotych. Ale cóż - wiadomo, że kolej to droga zabawa i trzeba ją dotować.
Aha. Jaka 1M nie znaleźliśmy. Zastąpił go przebój nowych czasów – Abrams z serii „Road to Baghdad”. Czuwaj!

Autor: Maciej Mazur, 2009

Etykietowanie:

Jak 1M

Ten model także można jeszcze kupić :)
http://www.modelarstwo.net.pl/
Obowiązkowa lektura ;)