Rondo

Rondo kojarzy się na ogół z wielkim skrzyżowaniem miejskich arterii – rondo wokół Łuku Triumfalnego, rondo koło Spodka w Katowicach, Rondo Dmowskiego czy Rondo Wiatraczna. Słusznie. Rondo wielkomiejskie ma jednak także swojego młodszego kuzyna, czyli rondo kompaktowe. Takie coś ma najwyżej dwa pasy ruchu, niedużą wysepkę pośrodku i idealnie nadaje się do zastosowania nawet na uliczce osiedlowej. Władzom gminy ten wynalazek tak się spodobał, że postanowiły wdrożyć go w skali masowej. Na pierwszy ogień poszła ulica Płaskowickiej, Wybudowano rondo przy Alei KEN, rondo przy Stryjeńskich, rondo przy Pileckiego i rondo przy Geancie. Drogowcy byli bardzo zadowoleni – wkrótce machnęli więc jeszcze jedno rondo na Surowieckiego, po czym ich entuzjazm nieco opadł. Być może zaważyły opinie kierowców, którzy musieli teraz jeździć wolniej i uważniej, a być może ktoś dostrzegł, że na niewielkich rondach z wielką trudnością manewrują największe autobusy, ścinając pasy ruchu zachodzącą przy skręcie przyczepą. Ronda rzeczywiście budziły emocje. W 2002 roku powstała nawet strona internetowa (ronda.prv.pl) w całości poświęcona ursynowskim rondom. Autorzy pisali: „bezpieczeństwo na takim skrzyżowaniu jest dużo większe niż na zwykłym, ponieważ ruch odbywa się tylko w jedną stronę, a tory jazdy samochodów nie przecinają się bezpośrednio. Ponadto ruch jest bardziej płynniejszy, co skutecznie zmniejsza natężenie ruchu drogowego. Wyliczając zalety ronda nie sposób nie wspomnieć także o przyjemności z jazdy w kółko. Jest to świetne uczucie poczuć dodatkowe siły odśrodkowe, podczas nudnej i często monotonnej jazdy w mieście. Z tego właśnie powodu wielu kierowców zmienia swoje trasy, nierzadko nadkładając wiele drogi, byle tylko przejechać przez rondo. Bo jak wiadomo na rondzie trzeba myśleć naokoło, a nie tylko do przodu...”

Właśnie. Z myśleniem na rondzie jest pewien kłopot – zwłaszcza, gdy jest to rondo na skrzyżowaniu ulic dwupasmowych. W obawie o własne bezpieczeństwo, jeszcze przed rondem większość kierowców zajmuje prawy pas – nawet, jeżeli zamierza skręcać w lewo lub zawracać. Prawy pas daje komfort objechania całego ronda po zewnętrznej, co jednak blokuje samochody na pasie wewnętrznym. Kierowcy się denerwują próbując z ronda zjechać, dochodzi do spięć a czasem nawet stłuczek. Małe ronda na przecięciu uliczek osiedlowych (Wańkowicza czy Plakatowa) niosą z kolei niebezpieczeństwo ich przeoczenia. I tak słuszna w teorii koncepcja nie zawsze wytrzymuje zderzenie. Z praktyką i uczestnikami ruchu. Na koniec oddajmy jednak jeszcze raz głos internetowym miłośnikom ursynowskich rond: „w nowobudującej się części miasta (Kabaty) znalazło się również miejsce dla rond pieszych. Nietrudno jest je znaleźć przechadzając się nowymi osiedlami. Zbudowane z ładnie poukładanej kolorowej kostki, dobrze komponują się z otoczeniem. Podobnie jak te drogowe łączą one ze sobą różne drogi, a właściwie chodniki. Tu jednak nikt z przechodniów nie zwraca uwagi na kierunki ruchu.”

Autor: Maciej Mazur, 2010


Etykietowanie:

Ronda

Watro by przy okazji wspomniec: nie zatrzymujemy sie przed rondem do zera! Szczegolnie jak nic nie jedzie!!!