Relikty

Czasem atakują spod chodnika, czasem stają okrakiem na drodze, czasem czyhają zdradziecko leżąc w wysokim zielsku aż ktoś się o nie potknie. Relikty budowy Ursynowa i różnych zmian, jakie dzielnica przechodziła. Najczęściej są samotnymi latarniami pośrodku pustego pola, które od lat już się nie świecą ale wciąż czekają w gotowości - jak lampy oświetlające boisko na tyłach Ratusza. Równie często występują w postaci słupów kiedyś podtrzymujących linie energetyczne. Linie już dawno rozebrano, ale słupy wciąż są. Przykład - druty rozciągnięte nad KEN na wysokości Końskiego Jaru albo tajemnicze słupy w krzakach przy Rosoła. Z rzadka relikty przyjmują nawet najbardziej fantazyjne postacie - w okolicach Doliny Służewieckiej wciąż spotkać można wystające z ziemi żółto-rdzawe odwierty otoczone resztkami płotków. To pozostałości systemu odwadniającego budowę metra. Najgroźniejsze jednak są relikty niewidoczne - resztki płyt porzucone w trawie, stare słupy ścięte do wysokości chodnika, sterczące z trawników dawne studzienki i hydranty. Dopiero one po bolesnym zetknięciu z ludzką stopą przypominają o historii Ursynowa i zachęcają, aby czas poświęcany na rozcieranie bolącej nogi wykorzystać na zadumę nad mijającymi latami. I nad tym, aby w przyszłości patrzeć pod nogi.

Autor: Maciej Mazur, 2007

Etykietowanie: