Autobusy pospieszne

Ursynowską komunikację w wersji pośpiesznej da się streścić od A do U. A właściwie odwrotnie, od U do A. Dzisiejsza młodzież pewnie zacznie się w tym momencie zastanawiać, co my tu za samogłoski cedzimy, ale starsi doskonale pamiętają, że mowa o dwóch liniach pośpiesznych, które do początku lat dziewięćdziesiątych obsługiwały Ursynów dając namiastkę dzisiejszego metra. Nawet pomykały przez miasto podobną trasą.
Pierwsze było U. U jak Ursynów - tu ówcześni zarządcy komunikacji miejskiej wykazali się polotem omijając kilka liter alfabetu (ostatnią wykorzystaną była M kursująca na Bródno) aby uzyskać odpowiednie skojarzenie. 28 maja 1978 otwarto linię łączącą Plac Komuny Paryskiej (dziś: Wilsona) z Ursynowem Północnym przez Marszałkowską i Puławską. Koncepcja była prosta. Na terenie Ursynowa autobus stawał na każdym przystanku, ale gdy się z niego już wydostał, szofer dodawał gazu i gnał w stronę centrum zaliczając tylko przystanki węzłowe. Ponieważ ruch był zdecydowanie mniejszy niż dziś, ze światłami też nie przesadzano, do Śródmieścia docierało się w pół godziny. Całkiem niezły wynik. Jedyne co przeszkadzało, to niemiłosierny tłok. No ale co robić – każdy chciał jakoś dotrzeć na tę naszą wioskę.
Czas podróży skracały atrakcje miasta. Autobus mijał pomnik Dzierżyńskiego, Pałac Kultury, Domy Centrum ze ślicznie migającym neonem w kształcie wiatraka, Plac Konstytucji z kolejnymi świetlnymi reklamami firmy Zeiss oraz linii KLM. Przejeżdżał obok awangardowego Supersamu na Placu Unii. Na kinie Moskwa można było podziwiać wielką płachtę z aktualnym hitem. Potem tylko szybki przejazd Puławską z trzema przystankami i już jesteśmy w domu. Zimą marne ogrzewanie Ikarusów i nieszczelne okna rysowały na nich piękne mroźne obrazy. Trzeba było mocno chuchać i przez wyskrobaną w szybie dziurkę sprawdzać, jak daleko jeszcze do końca.
A do końca daleko. Podróż dopiero się rozkręca. Wraz z rozbudową Ursynowa trasa linii U coraz bardziej się przedłużała. W końcu w 1983 roku postanowiono ją podzielić. U skierowano na Ursynów Południowy i Natolin (tam też miało pętlę) a na północną część osiedla pojechała przedłużona z Dworca Południowego linia A. Ona też gnała Puławską i Marszałkowską, ale dalej – aż do Huty. Czyli już zupełnie jak metro. Po drodze niestety planiści wymyślili zawijas przez Wałbrzyską, więc korzyści z ekspresowej podróży z centrum ginęły tuż przed wjazdem na Ursynów, ale w sumie nikt nie narzekał.
Taki piękny stan rzeczy trwał do 1992 roku, kiedy kolejna ekipa zarządzająca komunikacją wymyśliła kolejną rewolucję. Ponieważ z biegiem lat liniom pośpiesznym przybywało kolejnych przystanków, ktoś zauważył, że już wcale nie są pośpieszne tylko właściwie lekko przyśpieszone. Zlikwidowano więc literowe oznaczenia i w zamian dano czerwone numerki. Jak zwykle przyzwyczajenia pasażerów zarządcy mieli gdzieś, trzeba więc było się przyzwyczaić do nowej sytuacji, w której linię A zastąpiło 516 o nieco skróconej trasie wiodącej na Muranów. Autobus U zmieniono w 514 kursujące taką samą trasą. Trzy lata później otwarto metro, które w szybkości i komforcie podróży do centrum zdeklasowało naziemną konkurencję. Dni obu linii były więc policzone. Z kolejnymi zmianami dojechały jakoś do 2001 roku, kiedy to ostatecznie je zlikwidowano.
Zostały wspomnienia ikarusowych odlotów do centrum. Spokojnie możemy więc do słów piosenki „Linia K” kapeli Transmisja:
„Gdzie jest linia K, co na Grochów tak pięknie szła”
dopisać własny wers: „Gdzie jest linia U, czy może jeszcze wróci tu”.
Nie wróci. Dziś z całego komunikacyjnego alfabetu musi nam wystarczyć literka M. M jak Metro. Szybciej i nowocześniej, ale widoki już zdecydowanie gorsze.

Autor: Maciej Mazur, 2013
W opracowaniu wykorzystano dane ze strony www.trasbus.com

Etykietowanie:

Nieścisłość

Informacja o zamianie linii A na 516 jest nieścisła. Otóż linię A rozbito na 2 linie - 515 i 516. Trasa linii 515 od Huty aż do skrzyżowania Nowoursynowskiej i Doliny Służewieckiej pokrywała się z trasą likwidowanej linii A. Potem biegła przez Stary Ursynów (SGGW) do pętli Ursynów Płd, zaś po jakimś czasie została zmodyfikowana i autobusy jeździły do pętli Natolin. Natomiast trasa linii 516 pokrywała się z trasą linii A na Ursynowie Północnym, na który autobusy nie jeździły już na około Wałbrzyską, tylko prosto Puławską i Doliną Służewiecką.

Komunikacyjny alfabet...

...a jak niewiele brakowało, by do ursynowskiego alfabetu komunikacyjnego doszły takie litery jak "F", "M", "N", czy "E-2"... (szczególnie w przypadku tych dwóch pierwszych liter - czysta fantazja, prawdaż?).
Wystarczało, aby jeden, jedyny projekt reorganizacji komunikacji w mieście doszedł do skutku ;-)
Ale nie doszedł (na szczęście - lub nie). Co (nie)cnie planowano w roku 1992, zobaczyć możecie tu: http://www.trasbus.com/projekt1992_1.htm .
Wybaczcie mi tą pośrednią formę autopromocji, ale kiedy czyta się tak fajne artykuły, aż chce się dorzucić swoje trzy grosze, na przykład o historii kontrfaktycznej (czy jak się tam Sci-Fi teraz zwie)...

Aaaaaaa!

A - ależ ja się tym wytłukłem, wygniotłem. Jako dzieciak, więc wspomnienie traumatyczne. Do tej pory mam awersję do specyficznego zapachu Ikarusów 280.
Potem okazało się, że wygodniej na Żoliborz było się dostać istniejącą do dziś linią 185. Dłużej, ale bez makabrycznego ścisku.