Polmozbyt

Zgodnie ze swoją nazwą, Polmozbyt ze zbytem oferowanych towarów problemu nie miał. Duże fiaty, polonezy, dacie, wartburgi i inne wyroby przemysłu motoryzacyjnego krajów RWPG szły jak woda. Popyt dramatycznie przewyższał podaż, a więc trzeba było sprzedaż maksymalnie utrudnić. Sprawdzały się dwa rozwiązania. Jedno, zastosowane przy sprzedaży modelu Fiat 126p, polegało na ogłoszeniu zapisów dla chętnych, zgarnięciu od nich przedpłat a następnie wystawieniu na długą próbę cierpliwości. Osoby, które na przykład w 1981 roku dały się skusić i zapłaciły za malucha, przy bardzo dużym szczęściu odebrały go po roku, przy średnim – około roku 1988, a jeżeli miały pecha – nie odebrały w ogóle. Maluchy przydzielano bowiem na zasadzie losowania. Kto nie miał farta, nie miał też fiata. Drugi system korzystania z dobrodziejstw Polmozbytu wymagał najczęściej znajomości z kimś na stanowisku, kto był w stanie załatwić zielony papierek z napisem „Asygnata” – był to imienny przydział nowiutkiego auta produkcji polskiej lub kraju RWPG. Potem już wystarczyło zapłacić i odebrać. Dacię z Kielc, Ładę z Białegostoku a Fiata – z Warszawy. Tak sprzedawano (?) samochody aż do 1988 roku.
No dobrze – Dacia z Kielc, ale co to ma wspólnego z Ursynowem? No coś tam ma. Chociaż najbliższy Polmozbyt z prawdziwego zdarzenia mieścił się na rogu Sikorskiego i Sobieskiego (w pawilonie, który wciąż kontynuuje tradycje motoryzacyjne – dziś mieści się tam Opel i Chevrolet), no więc chociaż ten najbliższy charakterystyczny granatowy neon świecił na Stegnach, to i na Ursynowie mały Polmozbycik się znalazł. Już po demontażu systemu, a wraz z nim po demontażu samego przedsiębiorstwa państwowego Polmozbyt i prywatyzacji, koło Megasamu w blokach przy Surowieckiego umieścił się Polmozbyt prywatny. Nie sprzedawał już może nowiutkich wartburgów – bo i wartburgów nikt już nie produkował, ale części do nich wciąż były potrzebne, Polmozbyt w prywatnych rękach przez dobrych kilka lat sprzedawał więc części do samochodów socjalistycznych producentów. Znając jakość tych aut, przez tych kilka lat na obrót nie mógł narzekać – po czym nadszedł ten nieunikniony moment, gdy większość produktów myśli podkomendnych Honeckera i Ceausescu ząb czasu naruszył i skruszył, co skończyło zbyt dla towarów Polmozbytu.

Autor: Maciej Mazur, 2008

Etykietowanie: