Plac zabaw

Na początek epoka nowoczesnego kamienia łupanego, czyli najsłynniejszy ursynowski plac zabaw – Dinozaury na Łące Olkówki między Puszczyka i Wiolinową. Otwarto go z wielką pompą w czerwcu 2011 roku. Pierwszą osobą bawiącą się tu nie był jednak 4-letni Kajtek, tylko 37-letni Grzesiek. Napieralski, który akurat szefował SLD, a że trwała kampania wyborcza i burmistrzem był ideologicznie bliski Piotr Guział, to skorzystał z zaproszenia, uświetnił otwarcie i pozował do zdjęć. Nie wiedząc niestety, że była to prorocza wizyta. Minie raptem jednak kadencja Sejmu i SLD podzieli los dinozaurów. Tych właściwych. Dosyć dygresji politycznej, czas na historyczną.
Plac zabaw, taki z prawdziwego zdarzenia Ogród Jordanowski, to przez całe lata odległe marzenie każdego ursynowskiego szkraba. W początkach osiedla zbudowano taki jeden, na terenie szkoły podstawowej przy Puszczyka. Był to plac modelowy, pełen specjalnie zaprojektowanych dla Ursynowa konstrukcji, które później powielano też na innych osiedlowych placykach: wielka piaskownica otoczona drewnianymi palikami, drewniane szałasy otwarte z jednej strony a z drugiej zamknięte ścianą z okrągłym oknem, drewniane huśtawki, równoważnie, drabinki. Metalowe były tylko zjeżdżalnie. Zapału, sił i środków na tworzenie takich modelowych miejsc starczyło tylko na parę lat. Od połowy lat osiemdziesiątych porzucono ten drewniany styl na rzecz żelaza, które teoretycznie było tańsze i trwalsze. W południowej części Ursynowa i na Natolinie pojawiły się konstrukcje ze spawanych rur tworzących drabinki, domki, pociągi, samochody. Patrząc na to dziś, pewnie Unia Europejska złapałaby się za głowę, bo szanse skręcenia karku na rdzewiejącej żelaznej konstrukcji teoretycznie były spore.

Teoretycznie – praktycznie jakoś wszystkim się udawało przeżyć. Być może to wynik ostrego treningu na trzepaku, który był najczęściej spotykanym dziecięcym elementem zabawowym? Stał przecież przy każdym śmietniku. Tych stalowych pomników żelaznej konsekwencji nie było jednak aż tak wiele. Do końca PRL-u porządny, duży plac zabaw w stylu wciąż pozostawał tylko marzeniem. Walczyli o niego rodzice, prasa lokalna, centralna, no ale niestety. Niemoc byłych kolegów pana Napieralskiego okazała się nie do przezwyciężenia. Co oczywiście zmieniło się w XXI wieku, kiedy na Ursynowie – po 30 latach czekania – wreszcie zaczęły się pojawiać wymarzone place. Bezpieczne, nowoczesne, duże i ciekawe. Po tamtych starych zostały tylko nieliczne pamiątki – rdzewiejące resztki huśtawek, betonowe obrysy podwórkowych piaskownic dawno zasypanych i zmienionych w klomby. Dinozaury z epoki zabawy kamieniem łupanym.

Autor: Maciej Mazur, 2016

Etykietowanie: