Pekin

Wielki, dwupiętrowy dom z czerwonej cegły. Dziś nieco zdewastowany, ale na pierwszy rzut oka widać, że to solidna, przedwojenna konstrukcja. Tak jest. Budynek nazywany dzisiaj „Pekinem” powstał w latach trzydziestych, jako hotel dla pracowników firmy „Motolux”, produkującej na potrzeby przemysłu lotniczego. Fabryka zajmowała teren między ulicami Poloneza, Gawota i Krasnowolską. Produkowała między innymi synchronizatory umożliwiające strzelanie z karabinu maszynowego przez wirujące śmigło samolotu. Założycielem firmy był Jan Szal, konstruktor gondoli do słynnego pechowego balonu stratosferycznego „Gwiazda Polski”. Po wybuchu wojny „Motolux” wraz z Pekinem przejęli Niemcy – dalsze jego losy badał Michał Makarczyk:

Hotel pracowniczy nadal służył robotnikom, ale już przymusowym. Kompleks składał z fabryki, dwóch budynków mieszkalnych i magazynu. Do dziś przetrwały dwa budynki. Jeden z nich stoi u zbiegu Krasnowolskiej i Poloneza - obecnie jest to… piękna willa, aż ciężko uwierzyć, że pierwotnie była miejscem odpoczynku niemieckich strażników.
Budynek magazynowy znajdował się miedzy wspomnianym domem a Pekinem – dziś nie ma po nim śladu (w tym miejscu stoi prywatny dom). Nie istnieje również budynek fabryki, który był umiejscowiony za Pekinem i ciągnął się do ulicy Mazura. Niemcy rozpoczęli likwidację fabryki pod koniec 1944 roku. Skrupulatnie pakowali do skrzyń wszystko, co mogło przydać się zbliżającym się Polakom i Armii Czerwonej. W styczniu 1945 roku potężny huk zerwał na nogi mieszkańców Grabówka. Fabryka została wysadzona przez saperów w powietrze.
- To była wielka eksplozja. Uszkodziła część budynku, w którym mieszkamy. Do fabryki stąd jest ponad dwieście metrów, to pokazuje siłę eksplozji - opowiada Jerzy Boguta, wskazując palcem drzewa, za którymi kiedyś kryła się fabryka. Jego rodzina sprowadziła się tu parę lat po wojnie. Zna historię tych miejsc jak mało kto.
- Wie Pan, po wojnie nie było niczego, więc wszystko, co zostało po fabryce, zostało przez ludzi zabrane. Cegła, kable, drewno. Dlatego ciężko o jakieś materialne pamiątki tej fabryki - wyjaśnia Jerzy Boguta, który wraz z żoną Anną z niepokojem patrzą na planowaną budowę Puławskiej Bis, która przebiegnie tuż pod ich oknami.
Pekin po wojnie został odbudowany. Jego rola właściwie nie uległa zmianie, i - co ciekawe - mieszkali w nim ci sami ludzie, którzy pracowali w fabryce niemieckiego okupanta. Później przesiedlano tu niepożądany „element”, m.in. ze Szmulek. Trafiali tu także lokatorzy niepłacący czynszu. Ten tygiel mógł mieć tylko jedną nazwę - „Pekin”. Ludzie mieszkali tu aż do wybudowania domów komunalnych przy Pileckiego. Ostatni wyprowadzili się w 2000 roku. Opuszczony budynek został szybko zdewastowany. Choć ogołocony i zdewastowany, nadal zapewne skrywa wiele tajemnic.

Autor: Michał Makarczyk, 2009

Etykietowanie:

Jakbym wiedział, że.....

.... trwają dociekania na temat historii Pekinu na Poloneza to bez wątpienia byłbym pomógł. Niestety tak jak Tobie brak mi wiedzy wyprzedzającej o tym co jest akurat dociekane.

W takim razie...

...trzeba było pomóc autorom strony.

Wybaczcie mili państwo ale...

....ja tę historię to już znałem ładnych kilka lat temu. Była już publikowana na sieci....

I wszystko jasne

Czyli to co powiedział mi latem przypadkowo spotkany pan, było w znacznej mierze prawdą. Nie do końca znał wszystkie informacje, ale o fabryce zbrojeniowej i przeznaczeniu okupacyjnym budynku dobrze mi powiedział.