Ogródek przydomowy

Mieszkanie na parterze ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne. Wśród tych drugich mamy oczywiście konieczność zakładania krat w oknach i niezbyt miłą świadomość, że z chodnika wszystko u nas widać i słychać. Ale są też plusy dodatnie i bilans wychodzi nawet chyba lepiej niż na zero. Największym plusem dodatnim jest ogródek przydomowy. Obiekt zazdrości lokatorów wyższych pięter, którzy często swoją frustrację spowodowaną brakiem ogródka wyładowują bombardując rabatki petami.
Ci z wyższych pięter mogą jednak tylko zazdrościć, bo zasady przydzielania ogródków wymienia jeszcze Ursynowskie ABC z 1978 roku. Reguły są proste: „Ogródek przysługuje w pierwszej kolejności mieszkańcowi parteru. W przypadku rezygnacji, w drugiej kolejności przysługuje mieszkańcom innych kondygnacji za zgodą mieszkańca parteru. (…) Wszyscy posiadacze ogródków będą uczestnikami konkursu na najładniejszy ogródek osiedla.” Jasne i proste. A dalej to już wszystko zależy od inwencji posiadacza – no i zdolności ogrodniczych.
I jednym i drugim wykazał się pan Piotr, właściciel ogródka na podwórku przy Surowieckiego, w osiedlu ostatnich bloków budowanych z wielkiej płyty. Kiedy się wprowadził, okolica nawiązywała do najlepszych wielkopłytowych tradycji, czyli porażała pustką i surowością ozdobioną wylanym asfaltem. Ale pan Piotr się nie załamał. Wręcz przeciwnie. Zaproponował zarządowi spółdzielni Ursynów, że sam zagospodaruje spory fragment asfaltu i zamieni go – ku uciesze sąsiadów – w kwitnący ogród z oczkiem wodnym. Ku swojemu zdziwieniu, pomysł zrywania asfaltu nie napotkał oporu betonu, spółdzielnia poparła koncepcję i tak przez osiem lat powstawał na betonie kawałek arkadii. Wszystko opisują zdjęcia a historię zaczerpnęliśmy ze strony http://staw.bieleccy.com.pl/str8_pawel_woy.html gdzie ostatni raz aktualizowana była w 2002 roku. Kto wie, może staw już wysechł a może przerodził się w małe Morskie Oko?
Niektóre ogródki cieszą oko pięknymi kwietnikami, pnącymi się różami, ławeczką, fontanną i schodkami na ulicę. Inne leżą niemal odłogiem (być może nie startują w osiedlowej konkurencji?) zarośnięte krzakami i wysokimi na kilka metrów drzewami posadzonymi przed laty. W czasach, gdy szczytem wakacyjnych marzeń był wyjazd do Bułgarii, ogródki były miejscem urlopowej rekreacji. Po sezonie wspomagały spiżarnię owocami z posadzonych porzeczek i agrestu. Ale czasy się zmieniły, Bułgaria ustąpiła przed Bali a porzeczki kupuje się w Tesco. Holenderskie. Dziś ogródkami zajmują się już tylko prawdziwi pasjonaci. I tu dochodzimy do gwoździa programu, ogródka nad ogródkami, kawałka osiedlowej Arkadii. Na Wiolinowej, pod dziesiątką. Przechodząc od podwórka, nie sposób go nie zauważyć. Stoi i przygląda się przechodniom. Wielki łoś naturalnych rozmiarów nieco lękliwym spojrzeniem omiata ulicę. I chociaż w plastikowym łbie roi się pewnie plan czmychnięcia na bagna nad Smródką, zwierz stoi jednak twardo na ogródkowej warcie. A dlaczego akurat łoś? Tę zagadkę wyjaśnia nam skrzynka pocztowa na furtce do ogródka – skrzynka z nazwiskiem właścicieli. Z nazwiskiem: Łoś.

Autor: Maciej Mazur, 2013

Etykietowanie:

i inne ogródki też.

Witam wszystkich.
Do mnie zgłosił się Pan Piotr (według mnie ten Pan miał na imię Paweł) z parteru z tą propozycją. Zarząd SBM Ursynów (ten skład z Krzysztofem Kołodko) nie tylko poparł ale również dofinansował na niecałe 2000 złotych. Dwa lata (chyba) później w tym samym podwórku Surowieckiego 8 powstał pierwszy w Warszawie i chyba w Polsce duży profesjonalny, ogrodzony i zamykany na noc plac zabaw dla dzieci ze strumykiem i mini basenem. Matki z dziećmi przychodziły z całych Jar po drugiej stronie Surowieckiego i z zasobów SM Techniczna. W tym samym czasie powstały oczka wodne również w podwórkach Surowieckiego 4 i 2. Wieść o tym dotarła do właściwego Ministerstwa - sam potem przez kilka lat oprowadzałem tam wycieczki z zagranicy. Surowa Biała Marianna (a raczej szara) na elewacji, betonowa konstrukcja, asfalt na ścieżkach, wykoszone zadbane trawniki, niskie drewniane płotki i te oczka wodne budziły szczere zdumienie.
Zagospodarowane podwórka pojawiły się w prawie wszystkich nowo budowanych budynkach i stały się znakiem firmowym SBM Ursynów a potem SIM Ursynów.