Nowoursynowska

To najstarsza ulica Ursynowa, a przynajmniej najstarsza, która zachowała nazwę i przebieg. Nowoursynowską już od 1948 roku podążał na Wolicę niezapomniany autobus 104, trzęsąc niemiłosiernie na kocich łbach, którymi ulica była wyłożona (nadal zresztą na niektórych fragmentach można podziwiać tę nawierzchnię). To przy niej mamy większość lokalnych zabytków. Patrząc od północy: najpierw pałacyk Niemcewicza - czyli najstarszy murowany budynek w dzielnicy, SGGW- czyli najstarsza tutejsza uczelnia, Chata Turecka na tyłach Kosowej… Stop. Dlaczego „turecka”? Odwołać się musimy do legend. Te głoszą, że chałupę postawili sprowadzeni w czasach króla Jana III Sobieskiego Turcy; niewykluczone, że byli to jeńcy pojmani w czasie jednej z wypraw – kto wie, może nawet tej na Wiedeń? No ale to było pod koniec wieku siedemnastego. Pod koniec wieku dwudziestego po Turkach nie ma już śladu, ale w rozpadającej się drewnianej chacie wciąż mieszkali ludzie. Warunki podobne jak dawniej – przybył tylko talerz telewizji satelitarnej.
Dom był własnością SGGW. Mieszkali tam pracownicy uczelni, z czasem ich dzieci i wnuki. Jak twierdziła szkoła, bez jej wiedzy ani zgody oraz bez płacenia czynszu. I tak trwał ów skansen aż do stycznia 2011, kiedy to chata spłonęła. W pożarze nikt nie zginął, zginął natomiast być może najstarszy ursynowski zabytek. Są plany, aby ją odtworzyć w ramach budowy skansenu wsi przedursynowskiej – ale to plany dosyć odległe.
Zostawmy jednak boczne zaułki pełne meandrów historii i wróćmy na Nowoursynowską. Mijamy stajnię SGGW i jedziemy dalej na południe. Podziwiamy dąb Mieszko, najstarsze drzewo Ursynowa, a zaraz za nim Park Natoliński – najstarszy wciąż niedostępny fragment dzielnicy. Przy odrobinie szczęścia na ulicy spotkać możemy byłego premiera Leszka Millera, który mieszka na osiedlu za dębęm.
Jego segment kiedyś można było poznać po zaparkowanej przyczepie kempingowej, w której swoją bazę polową urządziło Biuro Ochrony Rządu. Za osiedlem byłego premiera Nowoursynowska dochodzi do Rosoła. Ale to wcale jeszcze nie jest jej koniec! Po krótkiej przerwie, w której jej prawowity przebieg kradnie Relaksowa, nasza bohaterka znów się odradza i dzielnie biegnie do Lasu Kabackiego. Wcale nas to nie dziwi. Choć wiekowa, choć widziała niejedno, ulica Nowoursynowska wykazuje niesamowitą chęć życia. Nie szkodzi jej więc to, że przebieg ma nieco poszatkowany - raz zaboru dokonuje Relaksowa, innym razem Rosoła, a w połowie drogi swoją część zabrał też pułkownik Kiedacz. Nic to. Z taką historią naszą bohaterkę dumnie możemy ją nazywać Staroursynowską.

Autor: Maciej Mazur, 2007-11

Etykietowanie: