25.09. Dyskretny szelest dresów

Szeleszczący ortalionowy dres i cichobiegi do kompletu. Niby taka zwykła podwórkowa scenka, a ile wspomnień! Rok mamy 1991, to jest chodnik przed blokiem przy ZWM 14. Przaśność PRL-u jest już tylko świeżym wspomnieniem, mamy nowe czasy. Kiep ten, kto wówczas nie miał choć jednego dresu w szafie. Na podwórko, do szkoły, po domu, na działkę. Starsi także doceniali go jako idealny ubiór do rozróby. W tej wersji mamy zwykły ortalion, ale każdy dorastający w latach dziewięćdziesiątych przecież pamięta, że równie popularne (a może nawet bardziej) były dresy z kreszu, utrzymane w dosyć odważnej kolorystyce przywodzącej na myśl paletę atramentów do drukarki CMYK: Cyan, Magenta, Yellow.
Skoro mamy już dres godny nowych czasów, trzeba też znaleźć odpowiednią rozrywkę. Podwórkowa piłka tak już nie kręci, teraz gra się w tenisa. Otwarto właśnie Tie Break, ursynowską szkołę tenisową. Na razie uczą na asfalcie i ze sznurkową siateczką, ale talenty szlifuje się przecież w trudnych warunkach. Na deser jeszcze wizyta na skręcikarku, czyli przerażającej zabawce z Placu Wielkiej Przygody. A to wszystko na zdjęciach z archiwum Marty Szczepłek - wielkie dzięki, łezka się nam w oku zakręciła.

Galeria 1991: Kresz test i wielki tenis