13.06. Kurtyna i koniec sztuki

Ponad ćwierć wieku historii i koniec. Spółdzielnia "Jary" zburzy Dom Sztuki, najstarszą i nasłynniejszą ursynowską placówkę kulturalną. Tak postanowiło w piątek Walne Zgromadzenie Spółdzielni. Zamiast banalnego Domu, będzie modny apartamentowiec. Ale już bez sztuki. Tej spóldzielnia nie zamierza dłużej finansować. Słusznie, tylko dlaczego z okazji 25-lecia Domu Sztuki prezes SMB Jary mówił: "To była pierwsza taka placówka na pustyni kulturalnej Ursynowa. Do dziś integruje, edukuje, pomaga przełamać anonimowość i tłum zamienia w grono przyjaciół" (cytat za Gazetą Wyborczą), skoro właśnie dziś bez mrugnięcia okiem decyduje o zniweczeniu tego dorobku, nie pozostawiając szansy na kontynuację?
Szanowni Państwo, namawiamy, aby zarządowi SMB Jary przypomnieć, że spółdzielczość, a już zwłaszcza spółdzielczość ursynowska, to nie bezwzględna deweloperka, ale także misja. Misja, która spółdzielniom ursynowskim towarzyszyła od początku - od chwili, gdy integrując mieszkańców, starały się zmienić betonową pustynię w miejsce przyjazne mieszkańcom. Wtedy udało się. No to dziś najwyższy czas to zburzyć. Wydaje nam się, że akcja obywatelskiego nacisku na SMB Jary może przynieść skutek w postaci przywrócenia dyskusji o odtworzeniu Domu Sztuki w nowym budynku. Apartament Sztuki też brzmi pięknie. Nie walczymy o zachowanie pawilonu z połowy lat '80. Walczymy o zachowanie dziedzictwa. Razem powinno się udać.

Encyklopedia: wzlot i upadek Domu Sztuki

5.06. Znowu potop

Jak to - znowu?! Przecież takiej wody, jak w ostatni czwartek, to najstarsi Ursynowianie nie pamiętają! Spokojnie. Pamiętają, pamiętają. Niemal równe osiem lat temu ursynowskie ulice też zniknęły pod wodą, też zalało metro i we znaki dała się Smródka. No, wtedy nie ucierpiał aż tak Zielony Ursynów, żywioł oszczędził również Piaseczno. Oba potopy porównujemy w Encyklopedii. A w Galerii 2010 kilka zdjęć zrobionych tej mokrej nocy przed przemakającego Redaktora. I tu też serdeczna prośba do Państwa, bo wszak sami widzieliśmy dziesiątki błyskających fleszy - jeżeli ktoś ma ciekawe zdjęcia z czwartkowego kataklizmu, to chętnie je opublikujemy. Poprosimy mailem, adres w zakładce "Kontakt" (co prawda nie tvn24, ale zawsze).

Galeria 2010: zdjęcia wielkiej fali
Encyklopedia: Potop z 2010 i ten z 2002 też

1.06. Nie ma wolności

Wolności jeszcze nie ma, ale nastanie na dniach. Przynajmniej ta polityczna, bo mamy maj 1989 roku. Wolność gospodarcza już nieśmiało weszła tylnymi drzwiami i rozłożyła się w błocie bazarku przy Braci Wagów, gdzie na kocach, turystycznych fotelach, masce malucha i dachu Poloneza do kupienia jest wreszcie to, co przez lata można było tylko oglądać w Peweksie. Z okazji rocznicy wyborów 4 czerwca, dziś zapraszamy na wycieczkę w rok 1989. Jest wiosna i fotoreporter Włodzimierz Pniewski dokumentuje rozkwit prywatnej inicjatywy w kurzu i błocie Bazarku Na Dołku. Mamy też unikalne zdjęcie z kampanii Solidarności - to obok, na fotografii teren przed blokiem na Herbsta 1. W tym tygodniu pierwsza część fotoreportażu z łóżek polowych, część druga przy drugiej turze wyborów.

Galeria 1989: powiew wolności

26.05. Guziec Non Diego

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? Wciąż przecież trwają poszukiwania najsłynniejszego ursynowskiego zwierza, który popularnością i rozgłosem przebija niedźwiedzia z dzielnicowego herbu a nawet chłopca na koniu spod Kopy Cwila. Mowa o Guźcu, który w pewne wiosenne przedpołudnie 1996 roku dał nogę (pardon - racicę) z Powsina i brawurowo uciekając z transportu do ZOO w San Diego, zaszył się gdzieś w Lesie Kabackim. Guźca szukano przez całą wiosnę, lato, jesień... O ucieczce rozpisywały się światowe media, a czytelnicy Gazety Wyborczej nadali zbiegowi śliczne imię "Non Diego - bo nie chciał do San Diego". Mało tego. Imieniem Guźca nazwano też jedną z ulic na Natolinie. Całą tę historię przypominamy w książce "Czasoprzewodnik. 33 lata na Ursynowie", której premiera już za miesiąc. A na razie, żeby skrócić oczekiwanie, w Encyklopedii publikujemy jej fragment dotyczący właśnie Non Diego.
A co się stało z bohaterem na czterech łapach? Kto wie, może założył rodzinę i do dziś sobie chrumka gdzieś w ostępach kabackiej puszczy? Technikę schodzenia ludziom z oczu opanował wszak do perfekcji.

Encyklopedia: Niesamowite przygody Guźca

18.05. Witamy pierwszych mieszkańców

Witamy pierwszych mieszkańców Ursynowa w nowo otwartym biurze meldunkowym. Mamy początek roku 1977. Na miejscu, poza meldunkiem, możemy też zrobić zakupy i zobaczyć, jak mieszkają sąsiedzi z M-3 i M-4. Dziś w Galerii Budowy Ursynowa Północnego kolejna porcja zdjęć z archiwum Włodzimierza Witaszewskiego, jednego z projektantów osiedla. Po wizycie w biurze meldunkowym, zaglądamy na plac budowy osiedla Jary. Kibicujemy monterom usiłującym włożyć prefabrykowany wychodek w wielkopłytową konstrukcję, wpadamy w dół pełen błota i rur kanalizacyjnych, podziwiamy bloki Końskiego Jaru wyrastające na środku pola, wreszcie - idziemy na zakupy do świeżo zmontowanych kontenerów SPHW przy Wiolinowej. Jest co oglądać, a będzie jeszcze więcej, bo w szafie pancernej mamy jeszcze sporo unikalnych zdjęć z lat 1976-79.

Budowa Ursynowa Północnego

14.05. Na tropach tajemnic

Panie i Panowie, dwie sensacje XX wieku (tak, dwudziestego) właśnie się rozwiązały. Rozwikłaliśmy tajemnicę podziemi przy Koncertowej i rozwialiśmy mroki historii skrywające początki Pekinu na Poloneza. Otóż, w pewien ciepły majowy dzień, wybraliśmy się na wycieczkę rowerową nad Smródkę. Nagle - oczom nie wierzymy! Zamknięta część przejścia podziemnego wiodącego z Koncertowej nad rzeczkę jest otwarta! Nieśmiało zaglądamy. Szok. Przerażenie. U wrót sam szatan. No, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Brodę miał i kolczyki. Rzut drugi ujawnił, ze to jednak nie Lucyfer, jeno przedstawiciel mocnego nurtu muzyki rockowej z butelką Łomży w dłoni. Tajemniczymi podziemiami zawładnęła bowiem kultura. W miejscu trzydzieści lat temu planowanym jako publiczny kibelek przy osiedlowej galerii sztuki rozgościła się dziś sala muzycznych prób. Wyjaśniła się też tajemnica Pekinu na Poloneza - to budowla ze zdjęcia obok. Jak się okazało, powstała ona nie podczas wojny, ale jeszcze wcześniej. Ceglany blokhauz zaprojektowano jako hotel dla robotników firmy Motolux, produkującej na potrzeby lotnictwa wojskowego II Rzeczpospolitej.

Tu rozwiązanie zagadki Pekinu
A tu wyjaśniamy tajemnice podziemi

11.05. Halo, centralo!

Centrala się nie zgłasza, bo jeszcze jej nie ma. Mamy dopiero rok 1981 i prywatny telefon jest luksusem znacznie większym niż dziś Blackberry. W osiedlu Jary mamy pięć ogólnodostępnych automatów, zdradziecko pożerających pięciozłotówki z rybakiem. W godzinach pracy administracji pogadać jeszcze możemy z telefonu spółdzielnczego, ale wieczorem pozostaje nam tylko aparat na komisariacie MO przy Pięciolinii 7. Tym większym luksusem są więc te krótkie i ulotne chwile prywatności, które - jak pani na zdjęciu obok - możemy spędzić przytuleni do ebonitowej publicznej słuchawki przy sklepie. Tak jest. Dziś śledzimy rozwój ursynowskiej telekomunikacji. Dzięki zdjęciom Włodzimierza Pniewskiego (Galeria roku 1981) możemy poczuć, czym były niezapomniane chwile spędzone w kolejce do automatu telefonicznego, a w Encyklopedii mamy odświeżone hasło "Telefon", gdzie wszystko po kolei opisujemy. Graham Bell byłby z nas dumny. Halo, proszę nie rozłączać!

Encyklopedia: Telefon
Galeria 1981: Kolejka do aparatu

4.05. Natolin z Archiwum X

Fox Mulder i Dana Scully dopiero zaczynają swoją karierę w Stanach. Do Polski dotrą za trzy lata, a my potrzebujemy ich już dziś. Mamy późną wiosnę roku 1993, Radosław Botev wybrał się z aparatem na Natolin i zrobił tajemnicze zdjęcie, które publikujemy obok. Plac zabaw. Pani w moherowym berecie. Ale gdzie to jest? W archiwum zwykłym odpowiedzi na to nie ma, może leży w aktach X? Czekamy na domysły, a w Galerii 1993 czeka jeszcze kilka widoków z okolicy. W 1998 Mulder i Scully gościli już w każdym polskim domu, skąd wyparli innego bohatera resortowego, dzielnego porucznika Borewicza. Ten więc wsiadł w milicyjnego Fiata i zajechał na Małcużyńskiego. Pięknego 125p w kolorze granatowym uwiecznił Jakub Łuszczewski. Wóz 07 i dwa inne zdjęcia z podwórka na osiedlu Wyżyny do obejrzenia w Galerii 1998. Odbiór!

Galeria 1993: Tajemniczy plac zabaw
Galeria 1998: Ostatni patrol 07

26.04. Chlup Lugolę

Jak widać na zdjęciu obok, 1 maja 1986 roku był dosyć chłodny. (Skąd wiemy, że 1 maja? Na bloku wisi czerwona flaga.) Aura nie sprzyjała długim spacerom - i bardzo dobrze, bo zbyt długie przebywanie wówczas na świeżym powietrzu nie wpływało korzystnie na zdrowie. Powietrze wcale nie było takie świeże - od kilku dni przepełniali je promieniujący energią atomową przybysze z tablicy Mendelejewa i jednocześnie z ojczyzny odkrywcy układu okresowego. Od wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu minął ledwie tydzień. W szkołach podano już płyn Lugola, w telewizji ostrzeżono, aby nie jeść nowalijek. Życie wraca powoli do normy, wkrótce Jerzy Urban wyśle nowojorskim bezdomnym transport śpiworów, a przez Polskę przejedzie kolejny Wyścig Pokoju. Dziś, z okazji rocznicy awarii w Czarnobylu, przypominamy atmosferę tamtych dni i smak płynu Lugola podawanego w szkole na Koncertowej. Wszystko to w kolejnym fragmencie książki "Czasoprzewodnik". Premiera wydania w czerwcu.
Mamy jeszcze nowość w Galerii Planów. Jerzy Szygiel przysłał nam kolejnego kartograficznego białego kruka - mapę wojskową Ursynowa z 1924 roku! To najstarszy plan w naszych zbiorach.

Encyklopedia: Czarnobyl
Galeria Planów: Ursynów na mapie z 1924 roku

19.04. Koń. Każdy widzi.

Rzeczywiście. Koń. Każdy widzi, jaki jest. Nie każdy może widzi, gdzie i kiedy - w takim razie pomożemy. Otóż koń wytrwale bronuje Plac Wielkiej Przygody między ulicami Stokłosy i Zamiany. Jest wiosna roku 1984 i fotoreporter Włodzimierz Pniewski odwiedza Ursynów. Oprócz prac polowych na Placu (swoją drogą - ciekawe, o co chodzi? Budowa boiska? Zapomniana Ojcowizna?) dokumentuje także pomnikową Matkę Polkę, wycieczkę czterokołowym rowerkiem po pustym polu przy Cynamonowej (rok wcześniej pole zagrało w "Alternatywy 4"), robi też jedno zdjęcie, którego zlokalizować nie możemy. Niby zwykły sklepik z konfekcją i drobiazgami, ale przecież nie taki zupełnie zwykły. To rzadki wówczas przejaw lokalnej inicjatywy otwartej w piwnicy bloku. Prosimy o pomoc, jeżeli ktoś pamięta, gdzie ów sklep się mieścił i co sprzedawał. Jeżeli ktoś kojarzy prace polowe z udziałem konia, to też chętnie byśmy się czegoś więcej dowiedzieli. Za udostępnienie zdjęć z 1984 roku serdecznie podziękowania dla Włodzimierza Pniewskiego.

Koń i inne zagadki w Galerii 1984
Encyklopedia: Plac Wielkiej Przygody