21.06. Związek walczy o młodych

Sprawa jest poważna. Jak być może wiecie, na krótkiej liście IPN ulic przeznaczonych do ustawowej dekomunizacji są dwie ulice z Ursynowa: Związku Walki Młodych i Ciszewskiego. Z tą drugą problem głównie będzie miał Leclerc, bo poza nim chyba nic nie ma adresu z Ciszewskim w nazwie. Z tą pierwszą problem jest większy. Z jednej strony: adres ZWM jest bardzo wrośnięty w nasz pejzaż. Z drugiej: upamiętnia mało chwalebne karty naszej historii. Co więc robić?
O wasze zdanie pyta w tej chwili Urząd Miasta Stołecznego i zdecydowanie warto zabrać głos. Poniżej macie dwa przydatne linki. Jeden prowadzi do fragmentu mojej nowej książki "Czterdziestolatek", który to fragment przypomina źródła problemu, czyli jak w czasach minionych Paweł Finder wygryzł Kwiczołów, Jan Rosół pokonał Na Skraju a Płaskowicka miała być lepsza niż Aleja Niebieskich Migdałów. Projektanci planowali tu bowiem nazwy całkowicie apolityczne, ale wyszło... No, jak i dlaczego tak wyszło - przeczytajcie sami.
Drugi link wiedzie wprost do ankiety Urzędu Miasta. Zaznaczając w niej opcje zakładające zmianę nazwy, możecie wpisać własne propozycje. Ja na przykład zaproponowałem zamiast czerwonego Ciszewskiego innego Ciszewskiego, związanego z historią sportu: legendarnego komentatora.
Serdecznie zachęcam do zabrania głosu, bo naprawdę to niepowtarzalna okazja aby się wypowiedzieć, zamiast później tylko narzekać. Zajmie to około 5 minut. Zmiana zostanie z nami na stałe.

Okolicznościowy tekst z książki 'Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa'
Link do urzędowej strony konsultacji społecznych

13.06. "Czterdziestolatek" już w sprzedaży

Jędruś mały i Jędrek duży, czyli spotkanie po latach. Autor książki "Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa" i jeden z jej bohaterów. Na małym zdjęciu uchwycony przez ojca w 1982 roku przed Domem Sztuki, na dużym - znów aparatem ojca na Dniach Ursynowa, podczas premiery publikacji.
Książka jest już dostępna w sprzedaży. Cena: 70 złotych, w gratisie autor dorzuca autograf i osobistą dedykację. Takie bajery oczywiście tylko przy zakupie o wydawcy. Link poniżej.

Formularz zamówienia bezpośrednio u wydawcy

10.06. Dziś premiera Czterdziestolatka

Dziś (sobota, 10 czerwca) na Dniach Ursynowa premiera książki "Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa". Historie są nie tylko tym, co pamięta autor i co zebrał przez dziesięć lat dokumentowania lokalnych dziejów. W książce znajdziecie także mnóstwo wycinków z pożółkłych gazet, które pięknie opisywały życie codzienne i zmagania z niełatwą rzeczywistością Ursynowa lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych (kliknijcie aby powiększyć zdjęcie obok - to jest fragment książki). O zdjęciach nie będziemy nawet wspominać, bo w książce jest ich mnóstwo - tych nadsyłanych na naszą stronę i znalezionych w przepastnych archiwach agencji fotograficznych. Większość nigdy jeszcze się nie ukazała.
Autor i wydawca będą na was czekać aż do wieczora pod Kopą Cwila na stoisku obok namiotu Urzędu Dzielnicy. Łatwo nas znajdziecie, kierujcie się jak zwykle w kierunku brązowego Fiata 125p.
A jeżeli niestety nie uda wam się dotrzeć - nic straconego. Zamawiając książkę bezpośrednio u wydawcy dostaniecie egzemplarz z osobistą dedykacją i podpisem autora.

Formularz zamówienia bezpośrednio u wydawcy

7.06. Zapraszamy na czterdziestkę

Nieco ponad pół roku pisania, dziesięć lat zbierania materiałów i wreszcie jest: "Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa". Książka nie tylko dla pokolenia, które czterdziestkę (lub okolice) świętuje razem z Ursynowem, chociaż właśnie ono pewnie znajdzie w niej najwięcej historii z własnego życia. Starsi powspominają pionierskie dni w miejscu, które wyglądało jak okładka książki, młodsi może czegoś się dowiedzą.
W książce mnóstwo historii, anegdot, zdjęć, trochę taniego sentymentalizmu i bardzo drogiego nam wszystkim absurdu. Bo do absurdu 40 lat życia na Ursynowie naprawdę nas przyzwyczaiło.
Premiera książki już w najbliższą sobotę, 10 czerwca, na Dniach Ursynowa pod Kopą Cwila. Wypatrujcie brązowego Fiata 125p.
A tak swoją drogą: to jest impreza na 40-te urodziny Ursynowa. Autor swoją czterdziestkę ma za miesiąc, podpisany na okładce wydawca również. Brązowy Fiat 125p już świętował rok temu i błyszczy jak jeszcze nigdy w życiu. Podobnie jak Ursynów i my wszyscy. Do zobaczenia!

30.05. Dawno temu na Kabatach

Ach, jak tu pięknie! Kwitnie łąka umajona zestawem starych rur, decha oparta o porzuconą oponę przypomina parkową ławeczkę a wzgórza zwalonej ziemi nasuwają na myśl skojarzenia z dzikimi krajobrazami bieszczadzkimi. A to przecież nie Wetlina, tylko Kabaty. Zdjęcie zrobione około 1992 roku jest jednym z serii rzadko pokazywanych zdjęć przedstawiających Kabaty zanim jeszcze dopadła je deweloperska cywilizacja i zamieniła w miasteczko pod lasem. Dziś nadrabiamy zaległości dzięki udostępnionej nam kolekcji Józefa Przetakiewicza. Oto pierwsza część: rok 1990, gdy powstawały pierwsze wielkopłytowe bloki, rok 1992 i tajemniczy porzucony Ursus pod ścianą lasu, wreszcie rok 1994. Wielkie dzięki i miłego oglądania rzeczywistości dawno, dawno temu na Kabatach.

Galeria 1992: Tajemniczy Ursus
Galeria 1994: Rosoła róg Kasztanowej

20.05. Lećże za morze!

Urząd Dzielnicy zapowiada wielkie straszenie sójki, która wstrzymała nieszczęsną budowę ulicy Rosnowskiego. Ulica ma nas połączyć z Wilanowem, ale urzędnicy do budowy zabierali się jak sójka do wypadu za morze i gdy w końcu się zebrali, sokole oko pewnej pani wypatrzyło na drzewie sójkę z młodymi. Traf chciał, że drzewo stoi akurat na środku budowanej drogi. Co tu robić? Drzewa z pisklakami ściąć się nie da i cała inwestycja zagrożona. Wynajęto przyrodnika. Ten kilka razy wpadł z wizytą na drzewo, ale młodych sójek nie zastał. Może poleciały za morze? Skoro tak, wydano komunikat: "Urząd Dzielnicy Ursynów otrzymał w dniu 17 maja 2017 r. decyzję Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zezwalającą w ramach budowy ul. Rosnowskiego na niszczenie siedliska poprzez usunięcie śliwy domowej i wierzby białej oraz umyślne płoszenie lub niepokojenie 1 pary sójki, 1 pary sroki 1 pary pierwiosnka, 1 pary kosa, 1 pary modraszki i 1 pary kapturki w związku z usuwaniem drzew i krzewów."
Droga wolna, można budować. A wniosek? Co łączy sójkę z urzędnikami? Wybieranie się.

Galeria 2017: Z wizytą u sójki

9.05. W jasny dzień zwycięstwa

To był Dzień Zwycięstwa i rzeczywiście był jasny - dokładnie tak, jak głosił najmodniejszy okolicznościowy szlagier, żelazny punkt radiowego programu na 9 maja. W ciepłą majową sobotę w 1987 roku też oczywiście leciał w radiu. Zaczynała się klasycznie, a do dziś ją pamiętamy. Chyba zresztą wszyscy, którzy mieszkali wówczas na Ursynowie, zapamiętają do końca życia. Krótko po godzinie jedenastej nad Lasem Kabackim pojawił się potężny słup dymu, a od Puławskiej dało się słyszeć coraz więcej syren milicji, straży i pogotowia. W radiu nadal leciało "W jasny dzień zwycięstwa", ale na przystankach, w sklepowych kolejkach, przed blokami i na placach zabaw ludzie już przekazywali sobie przerażającą wiadomość: w Kabatach doszło do katastrofy. Na las spadł wielki samolot LOT-u. IŁ-62. Jak wyglądał ten dzień nie z punktu widzenia badacza wypadków lotniczych, tylko z punktu widzenia podwórka - to właśnie pokazuję w publikowanym dziś fragmencie drukującej się książki "Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa".

Fragment książki 'Czterdziestolatek' poświęcony katastrofie w Lesie Kabackim

5.05. Koniec blaszanego świata

Jeżeli jeszcze nie wiecie, to targowiska za Megasamem praktycznie już nie ma. Rozebrano blaszane kontenery, które stały tam od prawie trzydziestu lat. Zniknęły ostatnie ślady po cudownym wybuchu kapitalizmu wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Jeszcze udało mi się uchwycić szyld sklepu indyjskiego i dealera telefaksów o wyjątkowo oryginalnej nazwie "PH Electronic", jeszcze jakieś resztki sklepu Agnieszki (mięso-wędliny) i to w zasadzie tyle. Chociaż - powiedzmy sobie szczerze - to tylko przypieczętowanie śmierci handlowej tego miejsca, która nastąpiła już dobre kilka lat temu. A kiedyś? Sindbad, papiernik, gofry, odzież - czego tam nie było! Czego nie było, to już nie ma. Koniec, Kropka. Tak się nazywał ten papiernik.

Galeria 2017: Wielka demolka za Megasamem

22.04. Kto pamięta ALEXa?

ALEX. Wielkie litery na ostatnim piętrze bloku widoczne były z daleka i serdecznie zapraszały do imielińskiego klubu. Od dziesięciu lat szukałem jakiegokolwiek zdjęcia tego szyldu, który pamiętam z dzieciństwa - aż w końcu jest! Grzegorz Tkaczyk przysłał fotografie z własnego chrztu i jest na nich ALEX. Proszę bardzo: obok jedno zdjęcie, w Galerii 1985 czeka następne. Szyld pamiętam, ale o samym klubiku wiem tyle co nic. Może ktoś bywał i opowie? Piszcie na maila lub FB.
Przy okazji, w Grzegorzowym archiwum też śliczne scenki z 1989 roku, wśród nich unikalny widok skrzyżowania Dereniowej z Gandhi bez kościoła oraz mała zagadka, czyli zdjęcie z imielińskiego placu zabaw, które dowodzi, że sporo bloków w tej części Ursynowa to wcale nie wielka płyta. Pomożecie w identyfikacji?

Galeria 1985: Alex i okolice
Galeria 1989: Ceglana zagadka

12.04. Pijawki w Jeziórku

Chlup! I poleciał. A potem z hardą miną wypłynął, okrążył Jeziórko i wyszedł na brzeg. Mniej więcej w miejscu, gdzie dziś jest drewniany taras nad oczkiem wodnym w parku Moczydełko przy Wełnianej. Oczkiem wodnym, czyli Jeziórkiem właśnie - według terminologii autochtonów, na którą zwrócił nam uwagę Mirosław Antoniak. Przysłał też dwa zdjęcia sprzed ponad pięćdziesięciu lat pokazujące letnie harce nad wodą, w której było tyle pijawek, że można było myśleć o otwarciu ośrodka leczniczego stosującego pijawkową metodę właśnie. Ośrodka nie otwarto, po pijawkach zostało tylko wspomnienie. A na zdjęciu obok: wytężcie wzrok i znajdźcie Aleję Kasztanową.
Przy okazji mała prośba. Napisała do nas pani Katarzyna Biernacka, która w okresie przedosiedlowym mieszkała na Strzemiennej 8, czyli mniej więcej w miejscu dzisiejszych Dinozaurów przy Puszczyka. Szuka kogokolwiek, kto wówczas mieszkał na Ursynowie i pamięta te rejony. Prosi o kontakt: kasia.be@poczta.onet.pl

Galeria Historyczna: Moczydło pół wieku temu