Lufthansa 2904

Był wtorek, 14 września 1993 roku. Od kilku tygodni cała Polska żyła kampanią wyborczą. W niedzielę miały się odbyć wybory do Sejmu II kadencji i wszystko wskazywało na to, że cztery lata po przełomie ’89 roku do władzy wrócą postkomuniści. Ale w ten wtorek to nie polityka zdominowała wieczorne wydania wiadomości. Na lotnisku Okęcie doszło bowiem do katastrofy samolotu pasażerskiego – a że od poprzedniej tragedii Iła-62 w Lesie Kabackim minęło ledwie sześć lat, informacja zmroziła widzów. Ale po kolei.
Pogoda tego dnia była fatalna. Mocno wiało i lał deszcz. W takich warunkach po godzinie 17 do lądowania podchodzi Airbus A320 Lufthansy, lot 2904 z Frankfurtu nad Menem. Lewe koło samolotu dotyka ziemi kilka sekund przed prawym. System hamowania włącza się zbyt późno. W dodatku samolot zbyt późno przyziemił. Nie ma szans na wyhamowanie. Uderza lewym skrzydłem w wał znajdujący się na końcu krótszego pasa startowego (od strony Gorzkiewek - ulicy Wirażowej). Maszyna przetacza się przez nasyp. Kadłub pęka. Pojawia się ogień. Rozpoczyna się dramatyczna ewakuacja. W wyniku uderzenia w ziemię ginie drugi pilot, pożar zabija jednego z pasażerów. 68 osób udaje się uratować. Akcja ratunkowa trwa do późnej nocy, a jeszcze nawet częściowo następnego dnia. Bierze w niej udział straż pożarna, policja, służby lotniska, karetki pogotowia - w tym ówcześnie wciąż służące samochody Nysa i Fiat 125p kombi. Jeszcze we środę i czwartek Policja nie dopuszcza osób postronnych i gapiów w okolice miejsca wypadku. Dopiero w kolejnych dniach można podejść bliżej terenu lotniska i na własne oczy obejrzeć skutki tej tragedii. Patrząc na ogrom zniszczeń samolotu aż trudno uwierzyć, że tyle osób udało się uratować.
Więcej fotografii w Galerii 1993

Zdjęcia i opis: Radosław Szewczyk, 2011

Etykietowanie: