Kuchnia orientalna

Początek lat dziewięćdziesiątych przyniósł otwarcie granic, a wraz z nim także napływ imigrantów, który to napływ miał być może i swoje minusy, ale ważne, aby te minusy nie przesłoniły nam plusów. Wśród plusów jednym z największych, tłustych i soczystych plusów była ekspansja kuchni orientalnej. W wymiarze ursynowskim wschodnie tradycje gastronomiczne zajmowały przyczółki w postaci blaszanych pawilonów serwujących najczęściej dania wietnamskie – na czele ze specjalnością wszystkich zakładów, czyli pysznymi sajgonkami. Najbardziej popularne były bary przy Megasamie, przy Symfonii, na bazarku Kabaty oraz przy Dereniowej. W tym ostatnim miejscu obok siebie funkcjonował bar HaNoi oraz Sajgon – dobra kuchnia zasypuje bowiem wszelkie podziały geograficzno-polityczne. Prawdziwy Chińczyk zainstalował się początkowo przy Wąwozowej, wkrótce jednak przeniósł działalność do pawilonu przy Rosoła i zmienił profil z barowego na restauracyjny. Swego czasu zasłynął przyjęciem zamówienia złożonego z ulicy Rosoła 7:

- Dzwonimy z Rosoła 7, chcielibyśmy zamówić…
- Tak, tak, Rosoła siedem. Rosoła siedem. Rozumiem.

Po półgodzinie zamówienie przyjechało. Sztuk rosołu było siedem.

Kuchnia orientalna to także tradycja bliskowschodnia i danie narodowe, czyli kebab. Na Ursynowie pierwszy przyczółek, o ile się nie mylimy, to znowu Wąwozowa i pawilon na bazarku na rogu Bronikowskiego. Z kuchni innych krajów warto wymienić restaurację Indyjską, która w 2008 roku pojawiła się w budynku na rogu KEN i Herbsta zapisując kolejny plus na mapie gastronomicznej Ursynowa.
I tylko dla wątroby to nie żaden „kolejny plus”, ale Pański Krzyż – ale co tam. Raz się żyje.

Autor: Maciej Mazur, 2008

Etykietowanie:

chinczyk

co do prawdziwego chinczyka to byl taki na rosola w pawilonie nazywal sie JINREN o ile sie orjentuje to zostal przeniesiony na ul.kulczynskiego.naprawde polecam dania niczym z chin i atmosfera rowniez .maja duzo promocji co jest bardzo zachecajace.polecam