Kałuża, staw, jezioro

Początki współczesnego Ursynowa to wielkie plany, ogromne budowy i inwestycje, które nierównomiernie cywilizowały ursynowskie sady owocowe. Charakterystyczne dla dzielnicy było zadziwiająco szybkie tempo powstania ogromnej liczby domów przy jednoczesnym braku całej reszty - szkół, sklepów, autobusów i dróg, a więc i kanalizacji, inwestycje te realizowane były w czasach spowolnienia gospodarczego. To wszystko sprawiło, że nieodłącznym elementem ursynowskiego krajobrazu początku lat 80. były wszechobecne błoto i kałuże. Kałuże, przybierające nieraz monstrualne rozmiary. W okolicach roku 1981-82 jedna z nich znajdowała się w rejonie dzisiejszej stacji metra Stokłosy, rozpościerała się od dzisiejszego parkingu przed Marcpolem, poprzez Al. KEN do miejsca gdzie stoi budynek centrali telefonicznej, miała więc prawdopodobnie powierzchnię zbliżoną do jednego hektara. Można spierać się, czy to jeszcze kałuża, czy może staw lub jezioro. Dla miejscowej dzieciarni problemy klasyfikacji był drugorzędny. Zbiornik wodny był wymarzonym terenem do eksploracji i zabawy. Do żeglugi po otwartych wodach ursynowskich służyły elementy konstrukcyjne dachów, które miały swoją wyporność, komin służący za ławkę, za napęd zaś regularny pych, słowem Wenecja, choć widoki księżycowe. Zagadką pozostaje pochodzenie tak dużego zbiornika wodnego. Rozsądek podpowiada obfite opady i brak kanalizacji, jednak pojawiła się też teoria, że to woda z odkręconego przez kilka lat hydrantu umożliwiła powstanie tego sztucznego zalewu. Skąd jednak w jeziorze kijanki i ryby? Dziś trudno dojść prawdy, jednak można przypuszczać, że to beczkowozy wiozły wodę z Wisły wraz z narybkiem. Faktem jest, że podobne zbiorniki widziane były w okolicach Centrum Onkologii, a także ulicy Okaryny. Mógł być to zatem problem systemowy. Niewydolność kanalizacji nękała Ursynów dużo dłużej. Jeszcze na początku XXI wieku wiele zagłębionych w ziemi parkingów po obfitych opadach zamieniało się w zbiorniki przeciwpożarowe. I może o to właśnie chodziło? W końcu Straż Pożarna powstała na Ursynowie dopiero w 2006 roku.

Autor: Michał Myśliński, 2008

Etykietowanie:

Skąd narybek?

Narybek, kijanki i tym podobna "zwierzyna" dostaje się w takie miejsca na nogach mew, których na Ursynowie nigdy nie brakowało. Swoją drogą: pamiętam zalane wejście do przejścia podziemnego przy Pasażu Ursynowskim. Łapaliśmy tam z kolegami dafnie dla rybek akwariowych.