Jaromiry

Ach, cóż za karierę zrobiło to słowo – dość powiedzieć, że jako nazwa było rozrywane, aż się rozmnożyło przez pączkowanie i dało miano festynowi przy Puszczyka oraz zespołowi tańca ludowego. Ale po kolei.
Jeżeli opisywać chronologicznie, to pierwszy był festyn. Mamy koniec lat siedemdziesiątych, na osiedlu Jary mieszkają już pierwsi lokatorzy. Wokół pustkowie i rachityczna trawka. A tu nagle na podwórko szkoły przy Puszczyka zajeżdżają ekipy techniczne i rozkładają scenę. Wtedy było jeszcze tam sporo miejsca, bo po pierwsze - nie posadzono drzew, a po drugie – o stojącej tam dziś sali gimnastycznej nikt nawet nie marzył. Ale wróćmy do tych ekip. Ustawiają więc scenę, a na niej wkrótce pojawiają się gwiazdy estrady. Prawdziwe gwiazdy na ursynowskim klepisku. Jak wspomina Szczymion: „Z występujących wówczas celebrytów pamiętam Halinę Żytkowiak (ówczesną partnerkę Krzysztofa Krawczyka) oraz Alibabki, których część składu zamieszkiwała wtedy na Jarach. W 1977 roku była moda na osiedlanie się na Jarach wśród ludzi wolnych zawodów; muzyków, plastyków, aktorów i dziennikarzy. Wystarczy wspomnieć Marylę Rodowicz z Krzysztofem Jasińskim, Ewę Dałkowską, Sławkę Łozińską z Januszem Olejniczakiem, Henryka Talara”.
Tyle Szczymion, a my wróćmy do festynu, który na skwerze między Puszczyka, Pięciolinii i Wiolinową pojawiać się będzie jeszcze kilka lat. Ciekawe rozważania można snuć nad etymologią jego nazwy. Część pierwsza, „Jaro…” pochodzi oczywiście od osiedla Jary, najstarszej części Ursynowa. „…miry” wskazywać mogą na chęć uspokojenia nastrojów pierwszych lokatorów, którzy wyrzuceni na betonowe pustkowie mogli rozpaczać, albo na miraże fantastycznych instytucji kulturalnych, które licznie miały tu powstać (patrz: Galeria Projektów), ale przejściowo, z braku mocy i materiałów, nie powstały. Właściwie powstała tylko jedna. Dom Rodzinny przy Końskim Jarze. I tu zaczyna się druga część jaromirskiej historii.
Tym razem sięgamy po archiwalny numer tygodnika „Passa”, w którym Pasmita wspomina: „Kiedy słyszę o tym tańcowaniu w latynoskim rytmie, od razu mi się przypomina, że u zarania aglomeracji mieszkaniowej zwanej Ursynowem, czyli pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, Danusia i Jarosław Wojciechowscy założyli zespół tańca ludowego „Jaromiry”, który najpierw pląsał chyba w Domu Rodzinnym przy Końskim Jarze, potem zaś przeniósł się do Domu Sztuki.” Tak jest, Pasmita ma rację. Zespół przeniósł się do Domu Sztuki, ale niestety z biegiem lat, z biegiem dni, jego zapał do wywijania obertasów nieco opadł, entuzjazm krzesany przez krzesanego zamienił się w melancholię rodem z kujawiaka i aktywność zespołu zdecydowanie spadła. Może ktoś z Ursynowian tańczył kiedyś w „Jaromirach” z Domu Sztuki albo świetnie się bawił na „Jaromirach” przy Puszczyka? Czekamy na wspomnienia i komentarze – tu, pod tekstem.

Autor: Maciej Mazur, 2009

Etykietowanie: