IŁ-62

Był 9 maja 1987, sobota. Słoneczne przedpołudnie, setki mieszkańców Ursynowa stały właśnie w kolejkach, starając się cokolwiek upolować, zanim o trzynastej sklepy zostaną zamknięte. Tuż po godzinie jedenastej niektórzy słyszą potężny huk, inni z balkonów obserwują słup dymu nad Lasem Kabackim. Ci, którzy byli w pobliżu Megasamu, widzą niekończący się sznur pędzących Puławską na sygnale wozów straży pożarnej, pogotowia i milicji. Radio i telewizja na razie milczą, ale kolejka już huczy od plotek. Ludzie przekazują sobie tragiczną wiadomość – w Lesie Kabackim spadł samolot. Po południu wiadomo nieco więcej. Telewizyjny Kurier Warszawski podaje, że roztrzaskał się Ił-62 „Generał Sikorski”, co jednak nie było prawdą. W lesie spadł lecący do Nowego Jorku „Tadeusz Kościuszko”. Wszyscy na pokładzie zginęli. Przez kolejne dni rejon tragedii odcięty był kordonem milicyjnym, za którym pracowała komisja ekspertów, zbierając części rozbitej maszyny. Nawet jednak w kilka miesięcy po wypadku na miejscu wciąż można było znaleźć drobne elementy konstrukcyjne. Przez wiele lat o katastrofie przypominał spory kawał skoszonego przez spadający samolot lasu. Z czasem wypalona polana zarosła młodniakiem. Na miejscu postawiono pomnik. W lesie zginęły 183 osoby.
Bohaterską załogę samolotu "Tadeusz Kościuszko" upamiętnia leśna aleja. Na cześć dowódcy maszyny, kapitana Zygmunta Pawlaczyka, którego ostatnią decyzją było skierowanie spadającego samolotu na las (co uratowało dziesiątki mieszkańców Józefosławia) nazwano jedną z ulic na Natolinie.

Autor: Maciej Mazur, 2010

Etykietowanie:

Grałem wtedy na podwórku w

Grałem wtedy na podwórku w kapsle przy KEN było wyraznie slychac karetki jadace Puławska. Ba nawet dotarlem tam rowerem. Wtedy jednak był juz dwa kordony jeden w lesie drugi od strony Ursynowa w granicy lasu i naprawde duzo ludzi .... Ursynów wtedy nie siegal chyba dalej niz Belgradzka