Hip-hop

Kiedy pod koniec lat siedemdziesiątych rodził się polski punk, na Ursynów sprowadzali się pierwsi lokatorzy i w głowie raczej grał im Krzysztof Krawczyk niż Sex Pistols. Kiedy rodziło się polskie disco-polo, na Ursynowie nie było jeszcze remizy strażackiej, także ewentualni propagatorzy nowego nurtu muzycznego pozbawieni byli naturalnej bazy. Kiedy rodził się polski hip-hop, szczeniaki z Ursynowa - dzieci tych, którym w głowie grał Krawczyk - wchodziły właśnie w okres buntu. Ursynów dostał swoją szansę zaistnienia w historii polskiej muzyki i szansy tej nie zmarnował. Warunki miał idealne. Połowa lat dziewięćdziesiątych, wokół same szare bloki. Nie ma jeszcze dziesiątek knajpek, nie ma Multikina, nie ma Orlika, nie ma niczego, gdzie młodzi mogliby wyładować nadmiar energii. Co jest? Jest murek pod szkołą, komputer z kartą dźwiękową i sporo talentu. Idealne połączenie. Kładziemy więc winyl na adapter, puszczamy w 33 obroty i zaczynamy opowieść o ursynowskich korzeniach polskiego hip-hopu.
Byłoby pewnie dużym nadużyciem, gdyby napisać tu, kto był pierwszy. Wymieńmy więc kilku ojców-założycieli, którzy wśród wielkich płyt nagrywali swoje pierwsze kawałki nie licząc specjalnie nawet na płytę najmniejszą. Misctic Molesta, Płomień 81 i RXH. Wielka trójka ursynowskiego hip-hopu. Po kolei.
Mistic Molesta – skład założony przez Vienia (Piotra Więcławskiego) i Włodiego (Pawła Włodkowskiego), dwóch chłopaków z osiedla. Kiedy piszą pierwsze teksty pewnie jeszcze nie spodziewają się, że wkrótce zostaną gwiazdami. Jest rok 1994. Trzy lata później ich kawałek „Osiedlowe akcje” trafia na składankę:
„Molesta to drugie mistyczne rymy gładkie i długie
Nawet gdy ktoś z Ursynowa będzie się bił krew pił
Nie powiem ci nic krzycz do bólu mistrzowskie słowa
Zjednoczeni hajseży z Ursynowa
Na klatce schodowej cała Klima się zebrała
Dużo piło dużo paliło dużo rozmawiało”

A potem poszło szybko. Mistic Molesta zmienia się w Molestę Ewenement i nie jest to żaden ewenement, że przy sporej dawce talentu i ciężkiej pracy kwartet (po drodze dołączają Wilku i Pele) rządzi na hiphopowej scenie przełomu wieków.
Płomień 81. Skąd taka nazwa? Ze szkoły. SP 81, ulica Puszczyka. Pierwsza ursynowska podstawówka. Tak się jakoś złożyło, że chodzili do niej Pezet (Paweł Kapliński) i Onar (Marcin Donesz). Jeszcze lepiej się złożyło, że ich pierwszym płytowym kawałkiem był „Ursynów ‘99” wydany na składance „Enigma: 0-22 vol. 2”. Zresztą pseudo „Pezet” to skrót od „PZU - Paweł Z Ursynowa”.
„Pezet, nic więcej niż twój ziomek z podwórka
Tu skąd pochodzę Bóg rzadko staje na mej drodze
Robię taki rap od kilku lat na Ursynowie
Gdyby nie to pewnie bym gonił koks tutaj”
RHX. Rok 1997, Imielin, dokładnie: Osiedle Na Skraju, gdzie mieszkają Fisz, Emade i Inespe. Fisz i Emade to zresztą bracia Bartosz i Piotr, synowie Wojciecha Waglewskiego z Voo Voo. Zanim rozpoczną solowe kariery, wydadzą jeszcze w 1999 jedyną zespołową płytę „Opowieści z podwórkowej ławki”.
„Znać, dokładnie swe korzenie
Być takim samym
Na podwórku i na scenie mieć styl
i rozpoznawane brzmienie
To właśnie sobie cenię”

Rozpoznawalne brzmienie otworzyło potem całej trójce drzwi do wielkiej kariery już na dalekich obrzeżach hip-hopu, ale korzenie zostały na Imielinie.
Przełom wieków to już hip-hopowa eksplozja, powstaje coraz więcej składów. Na sąsiednim Służewiu Nad Dolinką Warszafski Deszcz otwiera kolejny rozdział w tej muzyce płytą „Nastukafszy”, a potem Tede (Jacek Graniecki) – solowo – płytą „Sport”. Hip-hop z osiedla trafia do muzycznego mainstreamu i tu w zasadzie nasza opowieść o jego ursynowskich korzeniach się kończy. Z korzeni wyrasta bowiem coraz więcej gałęzi, jedne osiedlowo-niepokorne, jak imielińskie „Hardkorowe Brzmienie”, inne patriotyczno-narodowe, jak „Zjednoczony Ursynów”, a jeszcze inne na obrzeżach absurdu, jak Senior Skład, w którym to piszący te słowa maczał nawet palce. Mija piętnaście lat od pierwszych rymów na ławce pod szkołą, hip-hop dorósł i na Ursynowie wciąż ma się znakomicie. Ba, nawet jedna z głównych gwiazd rapu, wspomniany Tede, porzucił swój Służew i mieszka – gdzie? Na Ursynowie.
PS. Prawdziwych Ziomali autor przeprasza za potraktowanie tematu skrótowo i ogólnie, ale w końcu prawdziwi Ziomale wiedzą o hip-hopie wszystko, a tekst jest dla tych, co nie wiedzą prawie nic. No to już wiedzą – i jak zobaczą nad wejściem do klatki wlepkę „Imielin Zoo”, też będą wiedzieli, o co chodzi.

Autor: Maciej Mazur, 2010

Etykietowanie:

"hardkorowe brzmienie" ??

"hardkorowe brzmienie" ?? wtf?! Bleee dresy..

Z ursynowskich ekip warto

Z ursynowskich ekip warto byłoby wspomnieć jeszcze o MOR W.A. (początkowo SEN MOR W.A.). Chłopaki też zaczynali na Imielinie (własnie ich Imielin Zoo") ok. '97-'98 r.