Gastronomia obwoźna

Wczesna forma barów fast-food, w latach osiemdziesiątych nierozłącznie związana z przyczepą kempingową typu Niewiadów N-126, czyli pięcioma metrami kwadratowymi powierzchni na kółkach od małego fiata. Bary gastronomii obwoźnej oferowały niezbyt rozbudowany wybór dań. Najczęściej spotykaną pozycją w menu była zapiekanka składająca się z połówki bagietki bądź bułki paryskiej posypanej tartym serem i nielicznymi pieczarkami, serwowanej na ciepło z keczupem. Z biegiem czasu i wraz z topnieniem okowów socjalizmu karta dań wzbogacała się o hot-dogi, hamburgery i gumy do żucia. Bary nie posiadały bieżącej wody, do zmywania wystarczać musiał zapas zgromadzony w zbiorniku przyczepki, toteż zaplecze kuchenne kryła mgiełka tajemnicy w formie oparów z elektrycznego opiekacza marki Predom. Wbrew nazwie, gastronomia obwoźna rzadko była obwoźna - zwykle, gdy przyczepa już gdzieś zacumowała, to na dobre zmieniała się w przystań smaku. Na Ursynowie największy ruch był w budce przy Megasamie, gdzie oprócz typowej oferty szybkich dań nabyć też można było wspomniane wcześniej gumy do żucia w formie papierosa, co bardzo imponowało kilkuletniej dzieciarni - taki młokos z przeżuwanym petem to był ktoś. W latach dziewięćdziesiątych przyczepy z Niewiadowa zostały zastąpione siecią nieco elegantszych barów obwoźnych DANIA FAST FOOD. Zmienił się jednak wygląd i smak hot-dogów oraz hamburgerów a lokalny wkład w światową kuchnię szybką ustąpił miejsca daleko posuniętej standaryzacji. Z oczątkiem dwudziestego pierwszego wieku gastronomia obwoźna zniknęła z ulic i targowisk, wyparta przez globalne sieci fastfoodowe. Na Ursynowie przy Dereniowej pojawił się bowiem kombinat Pizza Hut-KFC. Ale to już zupełnie inna historia i zupełnie inny smak.

Autor: Maciej Mazur, 2007

Etykietowanie: