Deskorolka

„Kto pamięta stare czasy te
Plastikowe deski jeszcze z RDT
Całe popołudnie triczki, jazdy, skoki
Echo odbijały ursynowskie bloki.”
Brzmi znajomo? Nie? To najwyższy czas nadrobić i zapoznać się z twórczością grupy Senior Skład. My znamy ją dobrze, bo to twórczość nasza. Ale do rzeczy – bo liryczna introdukcja miała nas tylko wprowadzić w opowieść o deskorolce. Tej z RDT i tej późniejszej.
Deskorolka dojechała do Polski już w latach osiemdziesiątych – ale w formie przypominającej raczej deskę surfingową albo longboard w zmniejszonej skali i wykonany z plastiku. Nie był to pojazd zbyt łatwy do opanowania. Zadania z pewnością nie ułatwiała śliska powierzchnia plastikowej deski oraz wyjątkowo mizerne wykonanie podwozia, z którego regularnie wysypywały się łożyska. Ale co robić, innych nie było. Na Ursynowie plastikowe deski można było kupić w Rzemieślniczym Domu Towarowym (to ten RDT ze strofki na wstępie) na Zamiany.
Wraz z początkiem lat dziewięćdziesiątych zaczyna się złota era deskorolki – już nigdy później nie będzie ona tak popularna, jak wówczas. Wszystko za sprawą amerykańskich seriali i rewolucji technologicznej. Rewolucja wymiotła plastikowe deski do lamusa, a na ulice wjechały profesjonalne szerokie decki – stabilne i trzymające się stopy. To właśnie wówczas „echo odbijały ursynowskie bloki” – echem niosły się po dzielnicy charakterystyczne stuki deski spadającej na asfalt po kolejnej nieudanej próbie zjazdu po poręczy. Skaterzy (wówczas częściej używano nazwy skejci) najczęściej jeździli w okolicach szkół – ursynowskie placówki mają zwykle przed wejściem podwyższenie z szerokimi schodami, idealne dla początkujących zawodników. Profesjonaliści opuszczali jednak dzielnicę aby jeździć pod Witosem, przy ówczesnym kinie Capitol czy na tyłach hotelu Marriott. Z czasem nawet na Ursynowie w czynie społecznym zaczęły powstawać urządzenia takie, jak poręcze do zjeżdżania (chyba była taka przy Pszczółce Mai). Deskorolka przyniosła ze sobą także zmianę podwórkowej mody. Szeleszczące dresy ustąpiły miejsca szerokim spodniom i wielkim bluzom. Na ścianach zaczęły się pojawiać graffiti takie jak „Sk8 is gr8” (dla niewtajemniczonych: „deska jest super”) albo „TOS” („Tajna Organizacja Skejtów”).
Po dziesięciu latach triumfu, w początkach XXI wieku deskorolka podzieliła los Zośki i przestała być zjawiskiem masowym. Wraz z powstawaniem Skate Parków jazda na desce stała się po prostu rodzajem sportu - mniej lub bardziej ekstremalnym. Styl ubioru i graffiti przejęli hip-hopowcy, choć jakoś nie wpadli na to, aby pisać na ścianach „Sk8 not dead”. Może dlatego, że wcale nie jest tak do końca „dead”.

Autor: Maciej Mazur, 2009

Etykietowanie:

deskorolka mercedes

Jeszcze były takie deskorolki ta wystawiona na allegeo ma nieoryfinalne kółka
https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSU2HIlwtglSVxyAIgG...

SP324

Dobrą miejscówką do jazdy na desce był plac przed szkołą podstawową nr 324 przy ulicy Szolc-Rogozińskiego 2.
Było tam dużo miejsca. Jeździło tam sporo osób, w tym i ja. Było to idealne miejsce dla początkujących oraz bardziej zaawansowanych skejtów. Była tam zainstalowana rurka do boardslajdów. A przez pewien czas była tam również zainstalowała niewielka skocznia koloru pomarańczowego (mam zdjęcie - prześlę w swoim czasie na stronę). Teraz w tym miejscu zrobiono parking samochodowy.
Zasadniczo rejon szkoły podstawowej nr 324 (Szolc-Rogozińskiego 2) oraz okolice dawnego BATMARU i poczty (Szolc-Rogozińskiego 3) były miejscem spotkań skejterów jak również rolkarzy, bo w tym okresie (pierwsza połowa lat 90) rolki też stały się bardzo popularne. Schody przy poczcie i przy punkcie foto były główną atrakcją dla rolkarzy. A kilka metrów dalej jeździli deskarze. Często dochodziło do niegroźnych potyczek słownych między dwoma grupami. Zasadniczo deskorolkarz nie lubili się z rolkarzami:)

deskorolki

Czy ktoś ma jeszcze stare deskorolki np tą ze znaczkiem Mercedesa. Chętnie odkupię.
milus30@poczta.fm